poniedziałek, 23 lutego 2015

Na szybko o Oscarach 2015

Szkoda, że najważniejsza statuetka nie dla Whiplash, ale Birdman również rewelacyjny, stworzony pod twórców filmowych, więc decyzja Akademii wydawała się do przewidzenia. Poza tym szczególnie cieszą mnie też nagrody dla Eddiego Redmayne'a, J.K. Simmonsa, Emmanuela Lubezkiego i Interstellar (za efekty specjalne). Natomiast Oscar dla Idy mnie zaskoczył, nie tylko dlatego, że nie sądziłem, że zostanie doceniony przez Akademię, ale również dlatego, że w tej kategorii kibicowałem Lewiatanowi, który był po prostu lepszy (to nie sport, by patrzeć na kino pod względem narodowym). Liczyłem też na nagrodzenie Emmy Stone i Felicity Jones.

Sama Gala... taka sobie. Były ze trzy świetne przemówienia, a prowadzący rzucił kilka świetnych żartów, ale raczej w pamięci nie pozostanie nic specjalnego (w przeciwieństwie, przykładowo, do świetnej gali zeszłorocznej). Parodia Birdmana (w połączeniu z Whiplash) świetna, ale szkoda, że nie było więcej takiej zabawy nominowanymi filmami - pamiętam, że kiedyś można było zobaczyć dużo więcej takich rzeczy.

czwartek, 18 grudnia 2014

Legitymizacja groźby terrorystycznej jako skutecznego narzędzia nacisku

Od dzisiaj, jeśli nie podoba nam się jakiś film - czy to ze względów politycznych, stricte ideologicznych, kulturowych, czy jakichkolwiek innych - wystarczy pogrozić wysadzeniem kin, aby skutecznie zablokować jego premierę. Taki oto precedens ustanowiło dzisiejszą decyzją tchórzowskie Sony.

Beznadziejności tego posunięcia nie trzeba tłumaczyć nikomu, kto chociaż w minimalny sposób potrafi wyprowadzać logiczne wnioski w procesie intelektualnego rozmyślunku. Hakerstwo i retoryka terrorystyczna stanie się teraz skutecznym narzędziem, dzięki któremu przeróżne organizacje będą mogły wpływać na to co zobaczą normalni odbiorcy. Nie minie pewnie kilka dni, kiedy IS (dawne ISIS) czy talibowie zorientują się, że takim sposobem można zablokować premierę każdego filmu, który, przykładowo, krytykuje religijny fundamentalizm. Ile będziemy musieli czekać, żeby usłyszeć groźby skierowane w kierunku produkcji odkrywającej troszkę więcej kobiecego ciała, albo promującej wolność wyznania czy wyboru orientacji seksualnej?

Bo cóż to za rzeczywistość, w której - skompromitowane i nic nie znaczące na arenie międzynarodowej - totalitarne państewko, przy użyciu gróźb, dyktuje prywatnej korporacji - która funkcjonuje w bogatych, demokratycznych i znaczących państwach - tematykę jaką wolno i nie wolno poruszać w jej komercyjnych produkcjach filmowych? Chociaż gdyby na siłę próbować znaleźć w tym pozytyw, to może społeczeństwo zwróci teraz większą uwagę na ten hermetyczny, pseudo-komunistyczny twór. W końcu zamiast testów rakietowych i gróźb wojny z Koreą Południową (do tego już przyzwyczajoną) autentycznie mówi on o atakach terrorystycznych na obiekty cywilne Zachodu. Jedno jest pewne - Sony bierze Koreę Północną bardziej serio niż rządy Japonii, USA i Korei Południowej razem wzięte.

I co może teraz - po takiej kompromitacji - zrobić Sony? Cóż, przy okazji ataków hakerskich wyciekły nie tylko wewnętrzne e-maile pracowników, czy scenariusze filmów, ale także różnorodne - bardzo archaiczne - strategie walki z piractwem. Sony od kilku dni traci w oczach zainteresowanych filmem widzów i może najlepszym sposobem na odwrócenie tej tendencji byłoby wrzucenie The Interview na torrenty - ot tak, po prostu, w ramach pokazania środkowego palca terrorystycznym prostakom z totalitarnego północnokoreańskiego bagna.

A ja jeszcze w kierunku terrorystów mogę skierować tylko jedną prośbę: zagroźcie Sony, że jeśli nie oddadzą praw do Spider-Mana Marvelowi, to zrobicie małe bum-bum w głównych siedzibach tej korporacji. Z góry dzięki.

[Update:] Oklaski za Obamy, któremu również nie spodobała się polityka Sony i który pokazał amerykańskie jaja nakładając nowe sankcje na Koreę. Film natomiast (swoją drogą bardzo słaby) okazał się finansową klapą - niby ukazał się w kilku kinach i na VOD, ale w ogólnym rozrachunku dystrybutor wyjdzie na minus.

czwartek, 4 grudnia 2014

Krótko i bezspoilerowo o Shadow of Revan


Shadow of Revan, czyli najlepsze co do tej pory spotkało Star Wars: The Old Republic. Nowy kierunek: skupienie się na fabule i fantastyczne udoskonalenia w gameplayu oparte na feedbacku graczy. Jak wyszło? Genialnie. Plan udał się znakomicie.

Krótko, po dwóch dniach zabawy, w punkach, plusy:
- Story. Wreszcie konkretna przygoda, podczas której można rozkoszować się kinowym doświadczeniem bez nudnych zapchajdziur czy rozpraszających misji pobocznych. Scenariusz i sam plan fabularny dopracowane do perfekcji! Smaku dodaje udoskonalona animacja i praca kamery.
- Wielkie, klimatyczne, pełne detali i piękne lokacje. Ilość mobów? Jak na lekarstwo, czyli koniec z męczącym doświadczeniem w stylu Makeb. Zarówno Rishi jak i Yavin 4 robią niesamowite wrażenie.
- Powrót historii klasowych w wielkim stylu. Do tej pory miałem przyjemność spróbować tylko dwóch, ale ilość emocji jakie mi misje te dostarczyły przewyższa chyba wszystko co przeżyłem do tej pory pod tym względem. Jeśli ktoś ciekaw przykładu, to tutaj (spoilerowo) historia mojej Jedi Sage.
- Nowe flashpointy i operacje są (jak zwykle) wplecione w fabułę, ale tym razem już nie trzeba martwić się o innych graczy: dodano opcję solo która działa wyśmienicie. Forged Alliances również można przejść teraz samodzielnie (i nawet podróżować za dużo nie trzeba, bo otrzymuje się żetony które teleportują z miejsca na miejsce). Czy to jeszcze MMO, czy już udane single player RPG z elementami multiplayer?
- Misje poboczne i dailies: są! Opcjonalne i nie rujnujące doświadczenia. Nie ograniczono się jednak do boksów z misjami (i ścianą tekstu), ale questy te rozdają pojedyncze NPC które do nas mówią (i którym odpowiadamy), ale bez przerywania rozgrywki i męczących cutscenek. Chcesz posłuchać? Zostań. Nie chcesz? Akceptuj i idź w swoją stronę. I co ciekawe, są one przeważnie krótsze i dużo bardziej urozmaicone pod względem sposobu ich rozwiązywania (strzelanie do statków też jest, ha!).
- Głosy! Wreszcie nowi aktorzy. I poziom aktorski wysoki. O niebo wyższy niż wcześniej. Nie wiem, może to jest kwestia już tego, że od dłuższego czasu męczyły mnie powtarzające się głosy, ale... czuć różnicę pod tym względem. I oczywiście smaku tutaj dodają świetnie napisane dialogi.
- Muzyka. Zaskoczyła, bo spodziewałem się sztucznych melodii rodem z Galactic Starfighter i Oricon. Muzyka jest klimatyczna i nawiązuje czasem w ciekawy sposób do Williamsa (te szepcące słowa z Duel of the Fates głosy na Yavin - cóż za doświadczenie), pojawiają się też nowe tematy, a także odświeżone starsze dźwięki.
- Masy pobocznych dodatków jak nowe frakcje w reputacji, gear, pety, mounty, dekoracje i zabawki. Dużo tego i naprawdę masa z nich jest do zdobycia przez zwykłą grę, nie mówię tutaj o nowym rzucie hypercrate (który również jest).
- Disciplines. Dużo przyjemniejsza forma customizacji postaci niż drzewka. Zmiany w alacrity zwiększają dynamikę walk, a nowe animacje dodają naszym postaciom jeszcze więcej epickości. Jest dobrze, chociaż co do balansu się nie wypowiem, bo na warzones jeszcze za dużo czasu nie spędziłem.
- Dużo nowych achievementów do zdobycia, również ukrytych i trudnych do wytropienia. Fajna rzecz dla odkrywców i kolekcjonerów (o ile nie idzie się krok po kroku za dulfy).
- Cały nowy content, czysto fabularnie, dostarcza kilkanaście godzin zabawy, czyli więcej niż większość współczesnych gier w trybie single player.
- Mnóstwo smaczków, takich jak np. takie trochę na lewo wprowadzenie cyklu zmiennych pór dnia (Rishi w jednej części ma dzień, w drugiej noc).
Z minusów:
- BioWare idzie w kierunku ujednolicania fabuły i gameplay'u dla obu frakcji (czyli nie walczą one między sobą, ale jednoczą się przeciwko jednemu wrogowi). Z jednej strony dobrze: mogą się skupić na jednej i dobrej historii, nie rozdrabniać, z drugiej: fatalnie, bo nie wiem na ile content ten jest przyjemny w kolejnym powtarzaniu. Mam w tej chwili 15 postaci na "dawnym endgame" (55), z czego dwie w drodze na 60 (nie spieszy mi się), ale mam wrażenie, że mogę się zmęczyć. Klasowe nowe misje są (to około 20 minut czystej fabuły), no ale otoczone chyba tym samym.
- O ile bugów nie doświadczyłem, to jeden jest delikatnie gamebreaking i sporo ludzi narzeka (jedno z ostatnich starć się blokuje). Do poprawy, ale pewnie sporo osób jest zirytowanych.
- Brak nowego contentu czysto PvP, czyli Warzones przede wszystkim. Rozumiem, że ich team PvP pracował nad zmianą całego systemu klasowego, ale... Teraz na endgame będę grał pewnie w większości znów to, także chciałbym jak najszybciej zobaczyć nowe lokacje w tej formie.
- Podobno (jeszcze JK nie grałem, takie są relacje) Lord Scourge znów nie ma nic do gadania w kwestii Revana. Haniebne przeoczenie.
- Brakuje jednej bardzo istotnej dla lore Yavina 4 postaci.
A co dalej?
Dodatek otwiera sporo drzwi, a oświadczenie BioWare, że mają powrócić przede wszystkim do opowiadania dobrych historii, na pewno pozytywnie nastawia co do przyszłości gry. Niech tylko dadzą więcej mapek na PvP.

piątek, 28 listopada 2014

Na szybko o teaserze The Force Awakens

Teaser.

Moje pierwsze wrażenie było zupełnie inne niż się spodziewałem... Myślałem, że utonę w ciarkach, wzruszę się, podekscytuję, a przyjąłem to wszystko ze spokojem i dystansem. Wszystko jest takie... obce! Nowe?

Ciągle miałem wrażenie, że skądś to wszystko znam.

Benedict Cumberbatch, narrator teasera. Kim jest? Czy to Plagueis? Jego głos jednak jest na tyle znajomy, że trudno było mi czuć coś więcej niż zainteresowanie.

Postaci o których nie mamy pojęcia - na ich widok myślałem tylko o tym, że plotki krążące od miesięcy mogą być prawdziwe. Sokół Millenium był nawiązaniem do tego co znamy, ale tym na co zwróciłem uwagę była fantastyczna animacja i zwinna praca kamery.

Nowe miejsca, przypominające chyba za bardzo znajome nam ziemskie lokacje (polski las zimą), dawały wrażenie jak bym oglądał kolejny fanfilm. A sama postać Sitha, znanego już z concept artu, przywoływał skojarzenia z Revanem. W tym przypadku podróżującego po Ziost.

Czyżby więc fakt powstawania nowych filmów był aż tak surrealistyczny dla mojej podświadomości? Tak czy inaczej - podobało mi się. Dostaliśmy niewiele, ale można już sobie wyrobić pewne oczekiwania co do estetyki jaką zobaczymy w przyszłych materiałach związanych z filmem.

Szkoda też, że muzyka - która właściwie gra tylko przez moment - jest taka... mało oryginalna? Wzięli Williamsa specjalnie, żeby nagrał nowy podkład, a jedyne czym ten temat różni się od oryginału to głębsze brzmienie... Uhm?

[UPDATE 1]
Update: po kilkukrotnym obejrzeniu udało mi się przełamać barierę podświadomości i pokochałem każdą sekundę! Cieszy mnie to, że zobaczyliśmy nowych głównych bohaterów (John, Daisy i Droid-piłka), nowego "złego", 3 nowe planety, X-Wingi i Sokoła! Teaser ma Moc i wygląda bosko! Brzmi również fantastycznie - muzyka Williamsa jest naprawdę bardzo dobra (i brzmi potężnie), a dźwięk miecza świetlnego powala na kolana.

[UPDATE 2]
Teaser obejrzała moja siostra, która na co dzień ma - delikatnie mówiąc - wyjebane na Star Wars. Podobało jej się! Zachwycony był również mój ojciec, który jest głównie fanem OT. Moja mama, nastawiona neutralnie, również wyglądała na zainteresowaną! Także cieszę się nie tylko dlatego, że teaser jest naprawdę świetny, ale również z powodu bardzo ciepłego przyjęcia przez fanów i nie-fanów najróżniejszego rodzaju. W Internecie hype jest również niesamowity: kolektywnie na kilka godzin padły prawie wszystkie fora fanów Star Wars, a związane z TFA hasła trendowały (i nadal trendują) na Twitterze przez wiele godzin!

[UPDATE 3]
Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. O ile generalnie większość kontrowersji związana jest z mieczem świetlnym, to kiedy zajrzałem na Polską wersję oficjalnego fanpage na Facebooku (na co dzień używam globalnej), to uderzył we mnie rasizm w stosunku do Boyegi. Ludzie wieszczą upadek Star Wars, bo szturmowcem jest postać czarnoskóra, pytając, czy zobaczymy też gejów i Żydów (sic). Trochę załamujący obraz naszego narodu.

czwartek, 27 listopada 2014

Od jutra nic nie będzie takie samo


Oficjalne informacje na temat The Force Awakens są bardzo skąpe. Wiemy, że film opowie historię osadzoną ok. 30 lat po Return of the Jedi, a także przywróci na wielkie ekrany uwielbianych aktorów z Oryginalnej Trylogii, tuż obok młodych i obiecujących wschodzących gwiazd. Wraca też John Williams, Sokół Millenium i X-Wingi.

A poza tym, to jest pierwszy raz, kiedy czekamy na film Star Wars, o którym tak naprawdę nic nie wiemy. W przypadku pierwszego Star Wars z 1977 tak naprawdę nie było oczekiwania, ponieważ wokół filmów tych nie narodziło się jeszcze zjawisko kultu. Kontynuacja pierwszej części natomiast nie mogła zaskoczyć estetyką, a sam setting fabularny i postaci były znane wszystkim, którzy na filmy te czekali.

Z Prequelami było oczywiście trochę inaczej. Na The Phantom Menace  czekały miliony fanów, oczekując po filmie godnego powrotu Gwiezdnych Wojen na ekrany kin. Wielu się zawiodło, jednak samo oczekiwanie przybierało niesamowite formy: ludzie chodzili do kina specjalnie żeby zobaczyć trailery, spędzali całe godziny przy modemach ściągając ich wersje elektroniczne, a później ustawiali się w kolejkach pod kinami całe tygodnie przed premierą. Mimo to, produkcja nie była okryta zbyt dużą tajemnicą: o nowych postaciach było wiadomo prawie wszystko, a każdy wiedział, że film zmierza ku przejściu Anakina na Ciemną Stronę Mocy i narodzenia się Imperium.

Teraz nie wiemy nic o postaciach, estetyce filmu, fabule, settingu. Wiemy, że pojawi się Han Solo, Chewbacca, R2 i C-3PO, Leia Organa i Luke Skywalker, ale... kim po 30 latach są te postaci? Czy Han i Leia są razem? Czy Han i Chewie nadal latają Sokołem? Czy Luke jest Mistrzem Jedi? Wiemy też, że oryginalne postaci mają zejść z drogi nowym, młodym bohaterom, o których nie wiemy absolutnie nic, nawet tego jak się nazywają!

Expanded Universe wytworzyło pewną koncepcję Galaktyki po Bitwie o Endor, opowiadając historie na 40 lat do przodu, jednak pozbawione zostało statusu kanonu, stąd nie możemy oczekiwać, że którekolwiek z pomysłów z EU zostaną zrealizowane. Czy Zakon Jedi nadal istnieje? Co z Imperium? Czy Republika została odbudowana? Co może zagrozić naszym bohaterom? Kim w końcu był Wybraniec i w jaki sposób przywrócił Równowagę Mocy?

Oczywiście jest to związane z dwoma kwestiami: faktem osadzenia Sequeli w nieznanym w kanonie okresie historycznym, a także niesamowitą aurą tajemnicy skrywającą proces produkcji nowych filmów. J. J. Abrams znany jest ze swojego radykalnego podejścia do kwestii otwartości związanej z fabułą czy postaciami produkowanych filmów, stąd jutro (albo dzisiaj w nocy) te 88 sekund będzie naszym pierwszym kontaktem z nowymi filmami. Po raz pierwszy w historii kinematografii teaser/trailer wyprzedzi oficjalne zdjęcia, czy nawet plakat!

Zresztą kto wie, czy tak będzie? Może nowy teaser będzie składał się z ujęć które nie znajdą się w filmie? W przypadku The Empire Strikes Back, pierwszy teaser składał się jedynie z concept artów, a teasery do filmów Abramsa przeważnie są oryginalnymi nagraniami (np. Star Trek, Super 8). Krążą plotki sugerujące krótkie ujęcia z nowego filmy rodem z teasera Attack of the Clones, ale kto wie, czy nie są one częścią całej kampanii dezinformacji, a jutrzejsza premiera zwali nas z nóg i zaskoczy czymś kompletnie innym?

Od jutra Star Wars nie będzie takie samo. Nic nie będzie takie samo.

Podoba mi się to i jestem niesamowicie podekscytowany czekaniem!

wtorek, 21 października 2014

Dziesięć książek które dużo dla mnie znaczą


Paula, moja szanowna koleżanka, wyzwała mnie w Facebook'owym łańcuszku do sporządzenia listy dziesięciu książek które są dla mnie ważne. Jako, że na Facebooku mało rzeczy wrzucam, a lista ta zginęłaby zapewne w odmętach nieskończenie długich tablic moich znajomych, podjąłem decyzję o zamieszczeniu jej tutaj.

Wybrałem dziesięć najważniejszych dla mnie książek, ale zamieszczam też całe cykle książkowe, ponieważ większość takich serii traktuję jako jedną spójną całość, a wybór konkretnego tomu przyprawiłby mnie o niepotrzebne dylematyzowanie i ból głowy. Kolejność nie ma znaczenia.

A więc... do dzieła!

1. Harry Potter - J. K. Rowling
Książki z którymi dorastałem, i które pokazały mi, że czytanie może być fajne. Każdy z tomów czytałem po kilkanaście razy! Po piąty i kolejne stałem o świcie w kolejce do księgarni. Myślę obecnie o powtórnym przeczytaniu całej serii, ale w oryginale po angielsku.

2. Wiedźmin - A. Sapkowski
Po pierwszy zbiór opowiadań sięgnąłem w gimnazjum. Zakochałem się. Drugi tom przeczytałem równie szybko, ale przy Krwi Elfów (pierwszy tom Sagi) zrezygnowałem. Ciężko mi powiedzieć dlaczego, ale wydaje mi się, że dla piętnastoletniego gówniarza taka literatura to zbyt dużo. Tak czy inaczej, do opowiadań, oraz całej Sagi, wróciłem w tym roku, i uważam wszystkie książki za arcydzieła. Kreacja świata, sposób prowadzenia historii, dialogi, postaci - rewelacja. Gdyby zakończenie było inne, nadal sikałbym pod siebie.

3. Zemsta Sithów - M. Stover
Adaptacja trzeciej części Gwiezdnych Wojen, która... przerasta swój pierwowzór. Przejście Anakina Skywalkera na Ciemną Stronę Mocy jest tutaj pokazane w sposób rewelacyjny, a poetyckie i filozoficzne wstawki tworzą z tej pozycji jedną z najbardziej emocjonalnie poruszających (przez tydzień nie mogłem się otrząsnąć!) jakie czytałem. Oglądanie Zemsty Sithów potem nigdy już nie było takie samo...

4. Rok 1984 - G. Orwell
Rewelacyjnie napisana, i bardzo przygnębiająca opowieść osadzona w świecie, w którym totalitarny system polityczny kontroluje każdy aspekt życia jego obywateli, włącznie z absurdalną manipulacją historią, i brutalnym pacyfikowaniem nieposłusznych. Bardzo mi było smutno kiedy ją czytałem, szczególnie, że wizja nie jest wcale aż tak oderwana od rzeczywistości (patrz: Korea Północna).

5. Zew Cthulhu - H. P. Lovecraft
Zbiór opowiadań grozy, który przeczytałem mniej więcej w czasach gimnazjum, i który kompletnie zawładnął moją wyobraźnią. Historie te są niesamowicie napisane, wywołują uczucie niepokoju, i zaskakują na każdym kroku. Dużo czasu minęło odkąd czytałem tę książkę po raz ostatni, ale ochota na sięgnięcie po nią ponownie rośnie z każdym dniem.

6. Zdrajca - M. Stover
Książka która zaskakuje bardziej niż uderzenie młotkiem przez naćpanego żula podczas porannego prysznicu. Książka ta jest częścią długiego, kilkunastotomowego cyklu Nowa Era Jedi, ale wysuwa się na przód jako najmroczniejsza, najbardziej szokująca i najbardziej wypełniona filozofią Mocy. Zawiera w sobie również najmocniejszą i najbardziej heroiczną scenę śmierci w historii całego EU Star Wars, oraz wprowadza postać której przedziwna i pokręcona filozofia rozumienia Mocy rzuca mrok na przyszłość całego uniwersum.

7. Życie i czasy Sknerusa McKwacza - D. Rosa
Rewelacyjny komiks, który musiał znaleźć się na tej liście, mimo, że nie jest do końca książką. Jest to długa opowieść o wujku Kaczora Donalda, Sknerusie. Śledzimy jego losy od czasów jego młodości w Londynie, aż po "współczesny" obraz zniszczonego przez doświadczenia starca. Klasyczny American Dream iści się tutaj w rewelacyjnych przygodach, przezabawnych sytuacjach, i smutnych momentach, a kreska, i wypełnione szczegółami kadry można podziwiać godzinami.

8. Bóg urojony - R. Dawkins
Książka, która przekonała mnie do tego, że porzucenie wiary katolickiej i nazwanie się ateistą nie jest niczym złym, wstydliwym, czy niepoprawnym. W sensowny, podparty bogatą argumentacją, zabawny i bystry sposób autor prowadzi nas przez różne kwestie związane z religią, głównie chrześcijańską, i pokazuje, że bóg jest faktycznie urojeniem, a określenie "ateista" brzmi dumnie.

9. Darth Plagueis - J. Luceno
Książka, która w rewelacyjny sposób splata ze sobą różne okresy historyczne uniwersum Gwiezdnych Wojen, oraz wyjaśnia skomplikowany polityczny schemat który doprowadził do upadku Republiki i narodzin Imperium. Rewelacyjnie się to czyta, a ilość nawiązań do szerszego EU niesamowicie bawi. Więcej: tutaj.

10. Wojna zombie - M. Brooks
Niezwykle wciągająca i przerażająca wizja świata pogrążonego w apokalipsie zombie, która zabiera nas w najróżniejsze zakątki Ziemi (i nie tylko), pokazując w jaki sposób z wirusem zmieniającym ludzi w krwiożercze trupy radziły sobie różne państwa i różni ludzie. Gratka dla fana klimatów postapokaliptycznych, zombie i polityki światowej.

I to wszystko. Dziesięć pozycji, z których wybraniem nie miałem żadnych problemów. Liczyć mogę tylko na to, że jeszcze jakaś książka (lub seria książek) tak mnie zaskoczy, że będę mógł pokusić się o dylemat "co też stąd wyrzucić".

sobota, 16 sierpnia 2014

Plotki o Episode VII, czyli szykowanie gruntu pod ubaw w Grudniu '15


Dzisiejszy dzień dostarczył nam masę nowych plotek i niepotwierdzonych informacji związanych z nadchodzącą kontynuacją Sagi Star Wars. Postanowiłem podsumować krótko wszelkie doniesienia związane z tym filmem, licząc na to, że post ten po premierze filmu będzie się czytało z uśmiechem politowania na ustach... Bądź zaskoczeniem z trafności.

Uwaga, potencjalnie spore spoilery!

Zacznijmy od tych bardziej wizualnych:
- TMZ swego czasu opublikował masę zdjęć z planu zdjęciowego z Abu Dhabi oraz studia Pinewood (po raz pierwszy ujrzeliśmy Sokoła Millenium)
- Wnętrze Sokoła mieliśmy okazję podziwiać całkiem niedawno
- IndieRevolver publikuje concept arty Hana Solo
- IndieRevolver przedstawia rzekomo concept art głównego złego części VII
- Różne źródła mówią od dawna o potencjalnym wyglądzie Szturmowców w VII, powstają oparte na tym grafiki, wycieka jednak również zdjęcie hełmu, prawdopodobnie rekwizytu filmowego
- [UPDATE 20.10.14] http://www.millenniumfalcon.com/ opublikował kilka dni temu 32 concept arty związane z pre-produkcją do VII. Kilkaset artów koncepcyjnych podobno krąży już od paru miesięcy (rzekomo wyciekły z serwerów Lucasfilmu), ale to pierwsza tura publicznego pokazania części z nich.

A teraz tych związanych z fabułą:
- Luke Skywalker od 30 lat jest rzekomo uwięziony, nikt go nie widział od czasów Bitwy o Endor
- Miejscem jego uwięzienia jest Mon Calamari/Dac, które przedstawiają wyspy Skellig
- Na wyspach Skellig kręcono rzekomo jedynie minutę materiału filmowego (Mark Hamill i Daisy Ridley), która ma zakończyć VII część
- Imperium istnieje obok Republiki (Zimna Wojna rodem z SWTOR?)
- Jedi nie istnieją, a popularne jest twierdzenie, że Luke był ostatni
- Pojawić się w filmie ma planeta będąca połączeniem lasu z klimatem polarnym (zgaduję, że to może być Belsavis)
- Mają pojawić się Piro-Szturmowcy z miotaczami ognia, siejący zamęt na wspomnianej Leśno-Lodowej planecie
- Mówiło się od dawna, że jedną z planet pojawiających się w VII jest właśnie planeta z SWTOR
- Admirał Ackbar ma się również pojawić
- Głównym motorem napędowym filmu będzie odcięta mechaniczna dłoń Luke'a, która spada na pustynną planetę (sic) razem z trzymanym mieczem świetlnym tegoż (wersja z RotJ, więc to nie ta z Bespin)
- Dłoń tą odnajdzie Szturmowiec-defektor, grany przez Johna Boyegę
- Zirytowana faktem jego ucieczki z sił Imperium, polować ma na niego zła pani oficer (grana przez Gwendoline)
- Gwendoline ma nosić posrebrzaną zbroję Szturmowca
- John Boyega, bądź Gwendoline, ma nosić zbroję umożliwiającą kamuflaż (stąd srebrne barwy?)
- Gwendoline podobno ma dzierżyć miecz świetlny, więc kto wie czy nie jest czymś w rodzaju super-Szturmowca rodem z concept artów McQuarriego do A New Hope
- Z pomocą Boyedze przyjdzie Daisy Ridley, córka Hana i Leii
- Daisy gra główną rolę w filmie
- Odnajdą oni miecz świetlny Luke'a i ruszą w podróż aby go odnaleźć
- Co do Hana, to będzie on oficerem Imperium/Republiki, dowodzącym Imperialnym Niszczycielem Gwiezdnym (razem z Chewbaccą)
- Niektóre plotki wskazują jednak, że Han jest prezydentem Republiki, inne, że jest nim Leia (po śmierci poprzednika)
- Sokół Millenium nie należy już do Hana, a lata nim postać grana przez Oscara Isaaca
- Mają pojawić się flashbacki powracające do czasów Wojny Domowej, w której przewinie się Darth Vader oraz Leia Organa (grana przez prawdziwą córkę Carrie Fisher)
- Dartha Vadera ma grać zawodnik MMA, Sheamus
- Głownym antagonistą będzie dawny uczeń Imperatora, oraz jego obecny podopieczny
- Mają oni być Inkwizytorami (bądź ten starszy może być dawnyn Inkwizytorem), bądź czymś w tym stylu, co rzekomo ma być nawiązaniem do Rebels, chociaż moim zdaniem to jedynie zbieg okoliczności i naciągana spekulacja (twórcy Rebels wydają się nie być przekonani do związku sezonu 1 Rebels z VII)
- Jeden z antagonistów ma być cyborgiem (pół twarzy mechaniczna)
- Dłoń tego cyborga ma być rzekomo przedstawiona na ostatniej kartkowej wiadomości od J. J. Abramsa (chociaż ludzie spekulowali też, że może to być ta spadająca na pustynną planetę)
- Republika ma prowadzić wykopaliska na jednej z neutralnych planet w poszukiwaniu antycznej broni, co doprowadzi do napięcia z Imperium (które również jest zainteresowane tematem, a trwa zimna wojna)
- Ta neutralna planeta to rzekomo miejsce narodzin Sithów - Korriban/Moraband?
- Lore związane z Sithami wskazuje na ich kilku-tysiącletnie tradycje, ze wskazaniem na dawnego lorda Sith, Dartha Ruina (uczeń tego obecnego Sitha bardzo się nim inspiruje, może mieć takie samo imię)
- Ruiny tej planety (Sith Homeworld) są centrum dowodzenia potężnej broni, która jest całą planetą
- Według innych źródeł, to na lodowej planecie ktoś buduje broń masowej zagłady
- Luke ratuje wszystko i wszystkich, ale igra z Ciemną Stroną
- [UPDATE 20.1014] Luke Skywalker ma mieć romans z Ciemną Stroną Mocy, a jedna z relacji wskazuje nawet, że to on jest złym cyborgiem. Na jego widok Daisy ma stracić wiarę we wszystko i również ulec złu. Brzmi depresyjnie, pomysł kontrowersyjny, ale ja osobiście jestem za jak największym kombinowaniem!
- [UPDATE 20.10.14] Od kilku miesięcy krąży plotka, że postać Daisy ma na imię Kira. To imię pokazywało się na jednej z przyczep podczas zdjęć w lesie, oraz przy relacjach z Abu Dhabi.
- [UPDATE 20.10.14] Krąży plotka, jakoby główny zły nie był jednak cyborgiem, ale wcieli się w nią aktor, którego nazwisko zaskoczy wszystkich.

Niektóre z tych informacji pojawiły się już dawno, nawet więcej niż rok temu. Kto wie, czy czegoś nie pominąłem - opieram się głównie na pamięci, a sporo tego się powoli nagromadza. Źródła są różne, są to zarówno dziennikarze filmowi którzy zajmują się takimi sprawami (mają kontakty i doświadczenie), jak i anonimowi "donosiciele". Większość z tych informacji pojawia się wielokrotnie w różnych źródłach (np. sporo ktoś wrzucił na 4chana bardzo dawno temu, co zostało zignorowane z oczywistych względów, jednak wiadomości z innych źródeł powtarzają to co tam zostało wypunktowane), ale może to być po prostu tak, że publikujący te scoopy powtarzają te same brednie które krążą między dziennikarzami czy nawet ludźmi pracującymi przy produkcji filmu (którzy mogą nie mieć bezpośrednio dostępu do scenariusza, ale "coś tam słyszeli"). Pewnie do drugiej połowy 2015 roku (trailery), czy nawet do dnia premiery filmu, nie dowiemy się jak celne są te plotki. Ja mam mieszane uczucia, szczególnie boli mnie brak Jedi, i fakt nieobecności Luke'a przez ponad 30 lat (jego przyjaciele, czy nawet Rebelia/Republika nie zainteresowały się tym zniknięciem?), ale z ostatecznym wyrokiem możemy jedynie czekać do premiery...

Update - 20.1014 - dodałem link do concept artów, oraz kilka plotek o których mi się przypomniało. Rewelacyjne podsumowanie dotychczasowych plotek znajduje się również tutaj.

niedziela, 27 lipca 2014

Ciasne Wojny


Mieliśmy książki, gry i komiksy osadzone w przeróżnych okresach, opowiadające najróżniejsze przygody rozmaitych postaci. Od czasów antycznych, przez kilkutysięczny okres istnienia (z przerwami) Starej Republiki, po odległe przygody potomków Luke'a Skywalkera i Leii Solo.

Po reboocie Odległej Galaktyki, z kilku tysięcy lat, pozostało nam ich około 60. Planety, rasy, koncepcje, organizacje - to wszystko w jakimś tam stopniu pozostanie, będzie wykorzystywane przez nowe źródła będące już oficjalnie częścią filmowego kanonu, ale poza byciem "źródłem inspiracji", historie w EU osadzone nie są niczym więcej. I tak, teraz nawet opowiadania w Insiderze są tak ważne jak Nowa Nadzieja.

Problem w tym, że zapowiedziane już jakiś czas temu książki i - dzisiaj - serie komiksowe Marvela są umieszczone w latach strasznie bliskich filmowym Epizodom. Ba, wszystkie trzy serie komiksowe dzieją się po Części IV! Pozostałe książki są albo bardzo ściśle związane z OT, albo z Rebels, ewentualnie są przerobionymi scenariuszami z anulowanego The Clone Wars. Nic, absolutnie nic nie wychodzi poza ramy filmów. Co za marnotrawstwo!

Nadchodząca gra Star Wars: Battlefront też nie daje nadziei, żeby cokolwiek się zmieniło. Wszystkie materiały jakie do tej pory widzieliśmy, są związane z Oryginalną Trylogią. Ile można? Już przy EU post-RotJ męczyła mnie nieśmiertelna Wielka Trójka, a ochoty po książki około-filmowe z tymi bohaterami nie miałem absolutnie ochoty sięgać. A teraz, po anulowaniu EU, dostajemy jedynie takie pozycje.

Jest to smutne, bo mimo mojej miłości do wszystkich części Star Wars, oczekuję po tak dużym świecie powiewu świeżości, nowych bohaterów, przygód osadzonych w różnych okresach historycznych, eksperymentów z konwencją. Zamiast historii odległych od siebie o tysiące lat, dostaniemy takie dziejące się tego samego miesiąca, odgrzewane kotlety i do bólu przemielonych bohaterów.

Nudy.

Mogę tylko liczyć na to, że to okres przejściowy, a po premierze nowego Epizodu, i wreszcie nowych stand-alones, NU (New Universe) zacznie eksplorować nowe tereny i motywy. To jednak odległa perspektywa - przez najbliższe półtora roku na horyzoncie nie pojawi się nic godnego uwagi.

środa, 2 lipca 2014

Gamingowe recenzje! Część I


Od pół roku, czyli mniej więcej od kiedy zakupiłem nowy komputer, oraz na moje konto zaczęła spływać regularnie kasa, trwa u mnie mania kupowania gier i kolekcjonowania ich na Steam oraz Origin. Chwytam zarówno wszechobecne bundle (tanie paczki kilku gier - głównie produkcji indie, oraz starszych pozycji) oraz aktywnie biorę udział w różnych wyprzedażach. Ta ostatnia, Steam Summer Sale, pozwoliła mi zakupić niesamowitą liczbę gier po bardzo okazyjnych cenach - zdobyłem między innymi dwie części The Witcher, dwie części Portal, Half Life 2 z obiema kontynuacjami, pierwszego Fallout, Payday 2 do grania po sieci, Garry's Mod, i kilka innych produkcji.

No i jako że gram teraz dużo i legalnie, a mojego wolnego czasu nie pochłania już tak bardzo Star Wars: The Old Republic, postanowiłem nadrobić gamingowe zaległości i opisywać wrażenia na Steam. Lubię pisać i grać, więc czemu by tego nie połączyć? Odsyłam więc do mojego profilu na Steam, a szczególną uwagę zwracam na następujące recenzje gier które ukończyłem niedawno:
Half-Life 2
Batman: Arkham Origins
Alice: Madness Returns
- Alan Wake
Alan Wake's American Nightmare
Alice: Madness Returns