Blog o amerykańskiej kulturze popularnej, muzyce wszelakiej, kinie zachodnim, marketingu internetowym oraz polityce światowej. Kocham Star Wars i nie boję się wyrażać poglądów na tematy bieżące. Enjoy!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the clone wars. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the clone wars. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 4 maja 2015
Star Wars Celebration, czyli jak dobrze jest być fanem Star Wars
Dwa tygodnie temu śledziłem bez przerwy największą imprezę związaną z moim ukochanym uniwersum, czyli Star Wars Celebration, które w tym roku odbyło się w Anaheim w Kalifornii. Niestety z kilku powodów nie mogłem tam być osobiście (nadrobię w przyszłym roku w Londynie), ale Lucasfilm okazał się być wspaniałomyślny dla międzynarodowej rzeszy fanów i zorganizował stream całego wydarzenia na żywo w internecie. Cztery dni Gwiezdny wojen! Około osiem godzin dziennie relacji, paneli, wywiadów i atrakcji związanych ze Star Wars! Wspaniałe przeżycie!
Największą rewelacją było oczywiście otwarcie całej imprezy, które poświęcone było przede wszystkim The Force Awakens. Była Kathleen Kennedy oraz J. J. Abrams, a niezapowiedzianymi gośćmi okazała się trójka głównych bohaterów Sequeli: piękna Daisy Ridley, przesympatyczny John Boyega oraz Oscar Isaac, najlepszy pilot nowych Gwiezdnych wojen! Najbardziej zaskakującym punktem całego panelu było pojawienie się R2-D2 i BB-8. I co najlepsze, nowy droid okazał się być - zgodnie z zapowiedziami - praktycznie istniejącym i działającym urządzeniem! Szok i niedowierzanie, huh? Czym innym było słyszeć doniesienia, że to nie animacja komputerowa, a czym innym zobaczyć na własne oczy wtaczającego się na scenę nowego bohatera Sagi. Uśmiech nie znikał z mojej twarzy przez całą godzinę - bawiłem się świetnie! Zobaczyliśmy zdjęcia z planu, a także usłyszeliśmy trochę informacji (bardzo enigmatycznych) o nowych bohaterach. Na scenie pojawili się również weterani Star Wars: Mark Hamill, Carrie Fisher, Peter Mayhew oraz Anthony Daniels. Widok starych i nowych bohaterów Gwiezdnej Sagi, stojących obok siebie i uśmiechających do dziesiątek tysięcy zgromadzonych w wielkiej sali fanów było przełomowe w historii Star Wars.
No i co najważniejsze, na sam koniec zobaczyliśmy nowy teaser. Który - nie muszę wyjaśniać dlaczego - wywołał u mnie drganie rąk i potok łez na twarzy. Po obejrzeniu - kilkukrotnym - tego emocjonującego, dwuminutowego arcydzieła wiem jedno: film będzie przynajmniej bardzo dobry. Liczę natomiast na to - i wierzę w to - że J.J. oraz Kathleen Kennedy staną na wysokości zadania i dostarczą nam w grudniu świetną przygodę, która dorówna najlepszym Epizodom Star Wars i wpisze do historii kinematografii jako coś wielkiego i przełomowego.
A co jeszcze na Celebration?
Świetnie bawiłem się na panelu Carrie Fisher, która choć pijana, pozostawiła niezwykle pozytywne wrażenie ciepłej i przesympatycznej osoby. Była niezwykle dowcipna i opowiedziała niesamowicie ciekawą anegdotę związaną z kręceniem TESB i imprezą na której zjawili się The Rolling Stones i na której oczywiście nie żałowano alkoholu i narkotyków. Problem jednak w tym, że następnego ranka odbywały się zdjęcia niektórych scen na Bespin, przez co nasza ukochana obsada w niektórych momentach filmu może wyglądać na skacowaną bądź jeszcze mocno nabuzowaną imprezowymi dobrami. O takich rzeczach nie przeczyta się w The Making of czy nie usłyszy w filmach dokumentalnych o produkcji filmów! Po panelu tym bolały mnie policzki od uśmiechu - czego chcieć więcej?
Na plus również panel Marka Hamilla, który również okazał się być niezwykle sympatyczną, ciepłą i otwartą osobą. Opowiedział kilka niezwykle ciekawych anegdot, na przykład o słuchawce którą miał w uchu podczas kręcenia scen na Dagobah i treningu z Yodą, w której czasem zamiast głosu Yody usłyszeć mógł lokalną, rockową rozgłośnię radiową, co powodowało nieporozumienia na planie. Rozmowa z Markiem zeszła również na jego współczesną pracę aktorską, głównie w sferach udzielania głosu licznym, kultowym postaciom (takim jak Joker, czy ostatnio Darth Bane - pokazano klip!), ale również gościnnym występie w jednym z ostatnich odcinków The Flash. Hamill opowiedział również o kulisach nagrania głosu do teasera The Force Awakens (główny głos został wyjęty z RotJ, natomiast pogłos jest współczesnym nagraniem), powtarzając oczywiście zawarte w teaserze słowa. Niezwykle przezabawny i bardzo pozytywny wywiad!
Rewelacyjnie bawiłem się również na konkursie Cosplay, który podzielony został przez zarządzającą streamem ekipę ze StarWars.com na dwie części. I zarówno fragment z występującymi na scenie cosplayerami, jak i późniejszy, przedłużający się moment wywiadów z poprzebieraną publicznością, sprawiły mi dużo radości i znów przyprawiły o ból policzków. Prowadzący cały konkurs (James Arnold Taylor oraz Dee Bradley Baker) byli przezabawni, a chemia między nimi a jury (w składzie między innymi Dave Filoni i Ashley Eckstein) niezwykle pozytywna. Kostiumy były również rewelacyjnie zaprojektowane i wykonane, a kreatywność fanów przyprawiała o ból głowy. Fani z publiczności byli natomiast niesamowicie różnorodni: od małego, niewinnego dziecka-Ewoka, poprzez sympatycznych i normalnych fanów po dziwnych i stukniętych nerdów. Bawiłem się wyśmienicie!
Co jeszcze? Niestety panel dotyczący Star Wars Anthology (jak teraz nazywa się spin-offy) nie był streamowany, ale śledziłem na bieżąco twitterowe relacje oraz przecieki w postaci concept artu i teasera. Koncepcja brutalnego filmu wojennego osadzonego w świecie Star Wars brzmi fantastycznie, a zapowiedź Kathleen Kennedy o chęci eksperymentowania z gatunkami i tematami w świecie Gwiezdnych wojen zapowiada nam serię wyśmienitych i różnorodnych filmów. Jestem bardzo podekscytowany, bo zapowiedzi Rogue One pozwalają oczekiwać naprawdę dobrego i brutalnego kina akcji, w którym dobro nie zawsze będzie dobre, a zło nie zawsze będzie złe. Postawienie na realizm i niejasną moralność bohaterów (a także osadzenie w głównej roli przepięknej Felicity Jones) sprawiają, że na film ten czekam równie niecierpliwie jak na siódmą część Sagi. Jeszcze półtora roku!
Oprócz tego niezwykle ciekawy i pozytywny panel związany z Rebels, gdzie pojawiła się większość głównych bohaterów serialu. Oddzielnie, na Twitch, streamowana była natomiast kantyna BioWare dotycząca SWTOR, gdzie ujawniono szczegóły dotyczące Ziost i powrotu "12xp". Było też sporo niestreamowanych paneli, których przebieg śledziłem przez social media. Między innymi dotyczyły one The Clone Wars - dowiedzieliśmy się na przykład, że w serialu pojawić się miały Yuuzhan Vong... Co za strata!
Bardzo miło ze strony StarWars.com że zorganizowali taki stream, przybliżając fanów z całego świata do tego epickiego wydarzenia. Przyjemnie śledziło się również streamowy chat, gdzie ludzie robili sobie jaja z Haydena, małego chłopca który przed panelem z McDiarmidem nie potrafił trafić Angry Birds do celu. To wydarzenie przerodziło się w drobny meme i zaczęło dotyczyć również Haydena Christensena, a chatujący na You Tube fani ciągle żartowali na ten temat. Przeprowadzane między panelami wywiady z fanami i różnego rodzaju szychami - wliczając w to kursy Origami czy gotowania - urozmaicały całe wydarzenie, sprawiając, że nie było mi aż tak przykro, że nie ma mnie tam osobiście.
Oby się udało polecieć w 2016 na Celebration Europe!
Dobrze jest być fanem Star Wars.
piątek, 10 kwietnia 2015
Rynek polski a Star Wars: o dubbingu i przesuwaniu premier
Chciałbym wyrzucić z siebie dzisiaj troski i niepokoje w związku ze smutnymi tendencjami, jakie dotykają popkultury na rynku polskim. Dotyka to również moje ukochane Star Wars. Poruszyć chcę dwie sprawy: polskiego dubbingu oraz daty premiery The Force Awakens. Zacznę od tej pierwszej, bo to chyba najbardziej męczący problem.
Pierwsza sprawa to gry komputerowe, a przede wszystkim - jedyna, na razie, zapowiedziana produkcja - Battlefront, którego wydanie wzbudza we mnie drgawki przerażenia przed potencjalnymi trudnościami z zakupem gry. Nieświadomym spieszę z wyjaśnieniem: wydawnictwo EA w naszym kraju sprzedaje większość gier - pudełkowo i przez Origin, w tym całą serię Battlefield - tylko w wersji z polskim (i rosyjskim) dubbingiem. Nie można pograć z oryginalnym audio!
Co to oznacza dla nas, mieszkających (jeszcze) w tym dziwnym kraju maluczkich fanów? To, że podczas gry online, będziemy w słuchawkach słyszeć nagrane gdzieś w polskiej piwnicy głosy studentów: "uwaga, granat termiczny!", "nadchodzi lort sit!", "wycofaj się, żołnierzu", "miszcz dżedi zwołał nas w punkcie zbornym!". Kampania wypełniona nienaturalnymi głosami Szturmowców, Hana Solo i Anakina Skywalkera to wizja naprawdę przerażająca, nie przyznacie? Powód jest jasny: EA dopasowuje ceny pod nasz rynek, dzięki czemu płacimy za ich gry troszeczkę mniej, więc aby zablokować handel keyami z Polski na zachód, blokuje się angielskie audio. Ale czy danie dodatkowej opcji kupna gry w wyższej cenie z większą ilością opcji językowych to taki problem? Wybór to rzecz dobra, dajcie nam szansę.
I jasne, w pokrętny sposób będzie można kupić grę przez keyshopy, bo Origin (jeszcze) nie blokuje kluczy pod względem regionów, tak jak robi to Steam. Ale na Steam nie tylko nie pojawiają się nowe gry EA, ale też nie jest to platforma dopasowana pod nasz rynek. Zawsze jednak istnieje ryzyko, że taką grę Wam z kont usuną, bo źródło pochodzenia tego typu keyów jest nie zawsze legalne. Piractwo teoretycznie też jest pewnym rozwiązaniem, ale na multi (rzecz chyba najważniejsza) już nie pogracie.
Druga sprawa to filmy, które do tej pory wydawane były w różnych opcjach językowych na Blu-Ray i DVD, chociaż niestety przy okazji ostatniego "komplentego" wydania z angielskim w wersji 5.1, a niemieckim 7.1, co wzbudziło w fandomie dość duże niezadowolenie. Problem pojawił się jednak dziś, przy okazji wydania Star Wars w wersji Digital (ciekawostka: z nową fanfarą otwierającą). U nas można bowiem zakupić od teraz legalnie Gwiezdne wojny przez Google Play, iTunes oraz chili.tv. Nie wiem jak iTunes, ale zarówno Google jak i Chili.tv oferują Star Wars jedynie w wersji z Polskim dubbingiem, konwertując przy tym bezmyślnie zachodnią cenę. Więc tak, my, zarabiając polskie pensje, musimy zapłacić po europejsku prawie 4 stówy za cyfrową wersję naszej ukochanej Sagi. Z polskim dubbingiem! Paranoja.
Pozostaje jeszcze problem polskich premier kinowych. Wiem, że na The Phantom Menace czekać trzeba było miesiąc po premierze amerykańskiej, ale kolejne dwa Epizody Prequeli były już wydane tego samego dnia. Nie były to wtedy też czasy takiej popularyzacji internetu i social media, więc ludzie którzy chcieli pozostać spoiler free, albo semi-spoiler free, mieli taką opcję. U nas The Force Awakens wydane zostanie tydzień po premierze amerykańskiej, zmuszając polskich fanów (tych, którzy nie pojadą do UK, co ja planuję po prostu zrobić) do tygodniowego zakopania się w pierzynie. Bo o ile pogłoski na temat kluczowych części TFA krążą po sieci, to są to spoilery których wiarygodność jest niepewna, a ukryte w stosie innych "przecieków" i spekulacji tracą swoją wartość w jeszcze większym stopniu. Wydaje się jednak, że po LotR czy Hobbicie jesteśmy już przyzwyczajeni do czekania, ale czy to dobrze?
A czemu u nas nie 18 grudnia? Bo polscy dystrybutorzy twierdzą, że widzowie w naszym kraju mają jakieś mentalne zmiany i do kina nie chodzą tak jak ludzie na zachodzie czy innych częściach globu. W końcu te kilka dni przed świętami pieczemy ciasta i robimy zakupy, więc na Star Wars czasu brak. Tak jak by Słowacy czy Francuzi nie robili zakupów. No dobrze, ci co pieką niech sobie pieką, ale czemu ma o tym decydować jakiś kretyn dystrybutor, który sądzi, że Gwiezdne Wojny w Polsce nie zarobią przed świętami? Na szczęście da się jeszcze u nas obejrzeć filmy w kinie z napisami. Wybór to rzecz dobra, bo każdy znajdzie coś dla siebie. Tendencje jednak są tak niepokojące, że nie zdziwiłbym się gdyby w końcu doszło do tego, że wyboru by nie było, także: BEWARE.
Na upartego mógłbym również wspomnieć o serialach, których u nas niestety legalnie (z tego co wiem) obejrzeć raczej się nie da. Wszyscy posiłkują się piractwem. TCW i Rebels były i są oczywiście dubbingowane i wydane długo później (co łączy oba problemy poruszone wyżej), ale na przykład sezonu 6 The Clone Wars nigdy u nas nie wydano. Oczywiście wynika to z braku dostępu do Netflix (niestety), co jest z kolei winą skomplikowanego prawa, które nie rozwija się razem z rozwojem internetu, ale chcę o tym z racji poruszonego tematu wspomnieć. Problem jest więc szerszy też w tym kontekście coraz bardziej regionalizującego się internetu (w dobie globalizacji to ciekawy paradoks).
I o ile faktycznie, w praktyce, ściągnięcie (nielegalnie) nowego odcinka Rebels czy Epizodu Star Wars jest (jeszcze!) możliwe, to tendencja jest niepokojąca, a niektóre jej aspekty są już realnym problemem: dubbing Battlefronta prawdopodobnie mocno zirytuje wielu fanów (czy to nieświadomych braku angielskiej opcji, czy tych zirytowanych kupnem przez keyshopy), a opóźniona premiera The Force Awakens wywoła u innych smutek na twarzy (jesteśmy naprawdę krajem europejskim, który będzie miał premierę najpóźniej!).
Może szersza dyskusja na ten temat da znać dystrybutorom, że konsumenci w naszym kraju są dużo bardziej różnorodni i wymagający, niż im się wydaje? A może wymagam zbyt wiele (od dystrybutorów i - niestety - konsumentów)?
Pierwsza sprawa to gry komputerowe, a przede wszystkim - jedyna, na razie, zapowiedziana produkcja - Battlefront, którego wydanie wzbudza we mnie drgawki przerażenia przed potencjalnymi trudnościami z zakupem gry. Nieświadomym spieszę z wyjaśnieniem: wydawnictwo EA w naszym kraju sprzedaje większość gier - pudełkowo i przez Origin, w tym całą serię Battlefield - tylko w wersji z polskim (i rosyjskim) dubbingiem. Nie można pograć z oryginalnym audio!
Co to oznacza dla nas, mieszkających (jeszcze) w tym dziwnym kraju maluczkich fanów? To, że podczas gry online, będziemy w słuchawkach słyszeć nagrane gdzieś w polskiej piwnicy głosy studentów: "uwaga, granat termiczny!", "nadchodzi lort sit!", "wycofaj się, żołnierzu", "miszcz dżedi zwołał nas w punkcie zbornym!". Kampania wypełniona nienaturalnymi głosami Szturmowców, Hana Solo i Anakina Skywalkera to wizja naprawdę przerażająca, nie przyznacie? Powód jest jasny: EA dopasowuje ceny pod nasz rynek, dzięki czemu płacimy za ich gry troszeczkę mniej, więc aby zablokować handel keyami z Polski na zachód, blokuje się angielskie audio. Ale czy danie dodatkowej opcji kupna gry w wyższej cenie z większą ilością opcji językowych to taki problem? Wybór to rzecz dobra, dajcie nam szansę.
I jasne, w pokrętny sposób będzie można kupić grę przez keyshopy, bo Origin (jeszcze) nie blokuje kluczy pod względem regionów, tak jak robi to Steam. Ale na Steam nie tylko nie pojawiają się nowe gry EA, ale też nie jest to platforma dopasowana pod nasz rynek. Zawsze jednak istnieje ryzyko, że taką grę Wam z kont usuną, bo źródło pochodzenia tego typu keyów jest nie zawsze legalne. Piractwo teoretycznie też jest pewnym rozwiązaniem, ale na multi (rzecz chyba najważniejsza) już nie pogracie.
Druga sprawa to filmy, które do tej pory wydawane były w różnych opcjach językowych na Blu-Ray i DVD, chociaż niestety przy okazji ostatniego "komplentego" wydania z angielskim w wersji 5.1, a niemieckim 7.1, co wzbudziło w fandomie dość duże niezadowolenie. Problem pojawił się jednak dziś, przy okazji wydania Star Wars w wersji Digital (ciekawostka: z nową fanfarą otwierającą). U nas można bowiem zakupić od teraz legalnie Gwiezdne wojny przez Google Play, iTunes oraz chili.tv. Nie wiem jak iTunes, ale zarówno Google jak i Chili.tv oferują Star Wars jedynie w wersji z Polskim dubbingiem, konwertując przy tym bezmyślnie zachodnią cenę. Więc tak, my, zarabiając polskie pensje, musimy zapłacić po europejsku prawie 4 stówy za cyfrową wersję naszej ukochanej Sagi. Z polskim dubbingiem! Paranoja.
Pozostaje jeszcze problem polskich premier kinowych. Wiem, że na The Phantom Menace czekać trzeba było miesiąc po premierze amerykańskiej, ale kolejne dwa Epizody Prequeli były już wydane tego samego dnia. Nie były to wtedy też czasy takiej popularyzacji internetu i social media, więc ludzie którzy chcieli pozostać spoiler free, albo semi-spoiler free, mieli taką opcję. U nas The Force Awakens wydane zostanie tydzień po premierze amerykańskiej, zmuszając polskich fanów (tych, którzy nie pojadą do UK, co ja planuję po prostu zrobić) do tygodniowego zakopania się w pierzynie. Bo o ile pogłoski na temat kluczowych części TFA krążą po sieci, to są to spoilery których wiarygodność jest niepewna, a ukryte w stosie innych "przecieków" i spekulacji tracą swoją wartość w jeszcze większym stopniu. Wydaje się jednak, że po LotR czy Hobbicie jesteśmy już przyzwyczajeni do czekania, ale czy to dobrze?
A czemu u nas nie 18 grudnia? Bo polscy dystrybutorzy twierdzą, że widzowie w naszym kraju mają jakieś mentalne zmiany i do kina nie chodzą tak jak ludzie na zachodzie czy innych częściach globu. W końcu te kilka dni przed świętami pieczemy ciasta i robimy zakupy, więc na Star Wars czasu brak. Tak jak by Słowacy czy Francuzi nie robili zakupów. No dobrze, ci co pieką niech sobie pieką, ale czemu ma o tym decydować jakiś kretyn dystrybutor, który sądzi, że Gwiezdne Wojny w Polsce nie zarobią przed świętami? Na szczęście da się jeszcze u nas obejrzeć filmy w kinie z napisami. Wybór to rzecz dobra, bo każdy znajdzie coś dla siebie. Tendencje jednak są tak niepokojące, że nie zdziwiłbym się gdyby w końcu doszło do tego, że wyboru by nie było, także: BEWARE.
Na upartego mógłbym również wspomnieć o serialach, których u nas niestety legalnie (z tego co wiem) obejrzeć raczej się nie da. Wszyscy posiłkują się piractwem. TCW i Rebels były i są oczywiście dubbingowane i wydane długo później (co łączy oba problemy poruszone wyżej), ale na przykład sezonu 6 The Clone Wars nigdy u nas nie wydano. Oczywiście wynika to z braku dostępu do Netflix (niestety), co jest z kolei winą skomplikowanego prawa, które nie rozwija się razem z rozwojem internetu, ale chcę o tym z racji poruszonego tematu wspomnieć. Problem jest więc szerszy też w tym kontekście coraz bardziej regionalizującego się internetu (w dobie globalizacji to ciekawy paradoks).
I o ile faktycznie, w praktyce, ściągnięcie (nielegalnie) nowego odcinka Rebels czy Epizodu Star Wars jest (jeszcze!) możliwe, to tendencja jest niepokojąca, a niektóre jej aspekty są już realnym problemem: dubbing Battlefronta prawdopodobnie mocno zirytuje wielu fanów (czy to nieświadomych braku angielskiej opcji, czy tych zirytowanych kupnem przez keyshopy), a opóźniona premiera The Force Awakens wywoła u innych smutek na twarzy (jesteśmy naprawdę krajem europejskim, który będzie miał premierę najpóźniej!).
Może szersza dyskusja na ten temat da znać dystrybutorom, że konsumenci w naszym kraju są dużo bardziej różnorodni i wymagający, niż im się wydaje? A może wymagam zbyt wiele (od dystrybutorów i - niestety - konsumentów)?
środa, 13 marca 2013
Goodbye Star Wars?
Niesamowite jak niektóre rzeczy potrafią się zmieniać, odwracać o 180 stopni, zaskakiwać i wpływać na zwykłe życie szarego człowieka. Jeszcze pół roku temu z radością pisałem o nowych projektach w świecie Star Wars, zapowiedzianych głównie na Celebration, czyli jeszcze przed informacjami o przejęciu przez Disney i kolejnej Trylogii. Informacjami, które przyjąłem z entuzjazmem i podekscytowaniem, o czym zresztą zrobiłem podsumowanie na blogu i które po uzupełnienie o oficjalną zapowiedź filmowych spin-offów zamieniły się w taki oto wpis.
Pozwolę sobie zacytować: Jeśli kiedykolwiek mogła mi przejść przez głowę myśl, że Star Wars kiedyś się skończy, że skoro nie będzie nowych Epizodów to na książkach, grach i komiksach daleko to uniwersum nie zajedzie to... Wow, byłem w błędzie.
Pozwolę sobie sparafrazować: Jeśli kiedykolwiek mogła mi przejść przez głowę myśl, że Star Wars ma się świetnie, że skoro będą nowe Epizody, filmy, książki, gry i komiksy to uniwersum zajdzie niesamowicie daleko to... Wow, byłem w błędzie.
"W planach Trylogia Sequeli (2015, 2017, 2019), Epizod VII w pre-produkcji" - problem w tym, że tak naprawdę nie wiadomo jakiej jakości filmy dostaniemy, czy będą godnymi następcami III-VI, czy będą wystarczająco epickie. Nie wiadomo też w jaki sposób wpłyną one na ustanowiony kanon, kanon którym żyłem od premiery Zemsty Sithów, zaczytując się w kilkudziesięciu książkach poszerzających wszechświat i opisujących kolejne przygody znanych bohaterów. Jest to więc kwestia z gigantycznym potencjałem, ale jednocześnie budząca niepewność dla przyszłości Star Wars.
"W planach seria spin-offów, z czego jeden już w pre-produkcji" - tak jak wyżej, a może i jeszcze bardziej niebezpiecznie? Jak można robić film o Boba Fettcie jeśli wiadomo o nim aż tak dużo? Pewnie, można, ale boję się, że korporacja i scenarzyści będą woleli wolność tworzenia i nie ograniczanie się istniejącym kanonem. Jest to więc również kwestia z gigantycznym potencjałem, ale jednocześnie niepewna dla przyszłości Star Wars.
W tym roku II i III Epizod w 3D w kinach, w przyszłym roku zapewne zobaczymy OT 3D - wejście filmów w 3D do kin zostało zawieszone. Mała strata dla Star Wars, ale jednak strata.
W powietrzu wisi serial aktorski Star Wars: Underground którym prawdopodobnie zajmie się ABC - wisi w powietrzu, i tyle. I tak może wisieć jeszcze długo. Oczywiście ABC otwiera nowe drzwi, jest szansa na wysoki jakościowo serial, ale kiedy czy i w ogóle... Nie wiadomo. Jako, że serial pewnie nie powstałby ostatecznie gdyby do przejęcia nie doszło, nie ma to większego wpływu na świat Star Wars. Szkoda tylko tej kasy którą wydali na pre-produkcję i napisanie ponad 50 scenariuszy.
W powietrzu wisi serial dla młodszej widowni - wisi, może, ale właściwie co mnie to obchodzi, nie chcę papki dla dzieci, ale poważnego serialu i brutalnej gry komputerowej. Nie ma znaczenia.
Dopieszczany jest animowany serial komediowy Star Wars: Detours - na który wydano grube miliony i który zostaje zawieszony i schowany do szuflady. Wielka strata dla Star Wars.
The Clone Wars trwa, tydzień temu mieliśmy setny odcinek, przed nami jeszcze przynajmniej 2 sezony - przynajmniej 2 sezony? Cóż, przed nami zaledwie parę odcinków, nawet nie wiadomo w jakiej dystrybucji. Serial został anulowany, gigantyczna strata dla świata Star Wars (i nie mam zamiaru tutaj wchodzić w polemikę z hejterami których ta wiadomość cieszy). Wygląda też na to, że cała doświadczona i utalentowana ekipa tworząca Wojny Klonów zostanie zwolniona. Zapowiedziano kolejny serial, ale czym będzie? Kto będzie go tworzył? Czy nie będzie to trash dla casuali? Gdyby tworzyła go obecna ekipa TCW to byłbym nastawiony pozytywnie, ale tak jak wspomniałem - lecą głowy.
The Old Republic ma się dobrze, a w planach kolejne gry, w tym zapowiadające się fantastycznie 1313 - faktem jest, że SWTOR ma się świetnie, tak jak nigdy: nadchodzi wielkie rozszerzenie, a duże patche są dostarczane regularnie co 4-5 tygodni. To dobrze. 1313 niestety leży zawieszone od października, a Disney nie wyraził ochoty na produkowanie gier. Jest to gigantyczna strata dla Star Wars.
Oprócz "1313" i braku zainteresowania dla gier, problemem jest też Star Wars: First Assault, sieciówka FPS która była w produkcji już od jakiegoś czasu i która miała mieć premierę we wrześniu. Miał to być również "test" dla LucasArts - gdyby gra odniosła sukces, wskrzesiliby serię Battlefront. First Assault leży w zawieszeniu, Battlefront 3 pewnie nigdy już nie powstanie. Ciekawą i optymistyczną informacją są plotki, jakoby Oblivion próbowało dostać licencję na Star Wars i stworzyć epickie RPG osadzone między III i VI epizodem, problem w tym, że w obecnej sytuacji jest to mało realne... Gigantyczna strata dla Star Wars.
Faktem jest jednak to, że LucasArts od kilku lat nie wydało żadnej dobrej gry. Oprócz The Old Republic od 2005 roku nie pojawił się żaden epicki tytuł godny uwagi. The Force Unleashed? Można było zagrać raz, albo dwa. Nie była to zła gra, druga część jednak zawiodła, a trzecia nigdy nie powstanie. Oprócz tego raczono nas grami LEGO (kupa zabawy, ale to jednak zabawa dla lolzów), Kinecktami, jakimiś Pinballami i innymi dziwami. Wszyscy fani głośno krzyczą od lat: chcemy Battlefront 3! Chcemy Republic Commando 2 (Imperial Commando?)! Chcemy nowe epickie RPG i RTS! Chcemy nowe X-Wingi (symulator walk w kosmosie)! I co? I nic. Disney daje szansę na polepszenie tej sytuacji, o ile firma zachowa niezależny status, a korporacja nie będzie wolała inwestować w casualówki na smartfony. Niestety wygląda na to, że w takim kierunku to idzie. I tak, First Assault oraz 1313 miało tę kiepską passę LucasArts zmienić. Miało, miało...
Książki i komiksy mają się dobrze, ogłaszane są nowe pozycje i serie - w komiksach nie siedzę, ale kwestia przyszłości licencji dla Dark Horse wisi na włosku, ze względu na to, że Disney ma Marvela, a Marvel to komiksy. Serie są kontynuowane na razie, powstała również nowa seria "Star Wars" dla casuali. Książki? Są zapowiedzi, piszą się nowe, problem w tym, że nie dostaniemy w najbliższej przyszłości żadnej dłuższej serii książkowej - może dobrze, może nie, ja tam polubiłem NEJ, Dziedzictwo Mocy i Przeznaczenie Jedi. Problemem jest również kwestia tego jak na EU wpłyną nowe filmy, ale przymykam na to oko na razie, gdyż nic nie wiadomo w tej kwestii, jest więc całkiem nieźle.
Licencja się sprzedaje wyśmienicie: powstają nowe karcianki i gry figurkowe, a Angry Birds Star Wars okazało się sukcesem i strzałem w dziesiątkę i pewnie na tym się nie skończy - ale właściwie po co nam to? Problemem jest fakt, że gierki na smartfony zarabiają więcej niż poważne produkcje na konsole i pecety, są też mniej ambitne i tańsze. Nie jest więc dobrze, jeśli Disney obierze taki kierunek...
W tym roku Star Wars Celebration Europe II, spęd nerdów ze Starego Kontynentu! - ale właściwie po co, skoro nic nie wiadomo, a właściwie wszystko co zostało zapowiedziane na ubiegłorocznym Celebration zostało skasowane? Jest fajnie, ale właściwie to nie wiadomo jak to wyjdzie.
Jak widać, obaliłem tym samym prawie wszystko, co świadczyło o światłej i pięknej przyszłości dla Star Wars. Pewnie, nowe filmy i Epizody - świetna sprawa! Problem w tym, że jak na razie więcej na tym straciliśmy niż zyskaliśmy.
Bycie dalej aktywnym fanatykiem Star Wars to stąpanie po cienkim lodzie - mam zamiar jak na razie podjąć to ryzyko, przynajmniej do 2015 i premiery Episode VII.
niedziela, 9 września 2012
Zabawa w Lucasa
Gdybym był Lucasem, sialalalalalalalalalalala-laaaaa... To bym trzepał kasę.
Może i się nie znam, ale mam wrażenie, że Lucas - będę używał tego "słowa" nie tylko jako nazwiska Twórcy, ale jako synonimu całego zarządu LucasFilm i wszystkich którzy mają tam coś do powiedzenia - nie wykorzystuje potencjału swojego Imperium biznesowego. Ten człowiek ma tyle pieniędzy i tak rozbudowaną infrastrukturę, że spokojnie można by to wykorzystać na całą masę sposobów które zostały pominięte. Tyle straconych szans...
Na początek zdjęcie ładnej dziewczyny:
I jedziemy.
LucasFilm razem z ILM, Skywalker Sound i innymi ma świetny potencjał do tworzenia nowych filmów. Mają też budżet i rzesze fanów na całym świecie. Ja rozumiem, że zachcianka Lucasa to "nie będzie trzeciej trylogii" (którą to trylogię planował odkąd zaczął pisać scenariusz do Star Wars, a która mu się odwidziała w czasie tworzenia Prequeli), ale nie przesadzajmy. Ludzie chcą filmów, chcą zapłacić za bilety, branża chce o tym pisać, a kina chcą wyświetlać nowe epizody w kinach. Nie chcemy The Clone Wars, nie chcemy gierek na starwars.com, nie chcemy obrazków na Facebooku, Gwiezdne Wojny w 3D nas nie zaspokajają - chcemy NOWE FILMY i to nie jakieś wojenne bajeczki o czarnoskórych pilotach, a "po prostu" Gwiezdne Wojny!
Gdybym był Lucasem, to zatrudniłbym porządnych scenarzystów oraz reżyserów i tworzył różnego rodzaju spin-offy, przynajmniej na początku. Pierwszą rzeczą były by 3 filmy z których każdy opowiadałby historię innej postaci. Pierwszy byłby o Yodzie: ukazywałby Starą Republikę w momentach jej rozkwitu i pokoju, dowiedzielibyśmy się jak Yoda piął się po szczeblach kariery w Zakonie Jedi oraz czym zasłużył dla Galaktyki. Film utrzymany byłby w stylistyce znanej z Mrocznego Widma. Drugim filmem byłyby przygody Boby Fetta. Dowiedzielibyśmy się jak stał się on najsłynniejszym łowcą nagród w Galaktyce i co porabiał w okresie kilku lat przed Nową Nadzieją. Film utrzymany byłby w stylistyce Oryginalnej Trylogii: mroczny, brudny świat upadłych zakątków Galaktyki pomieszany z czystym Imperium które zaprowadza w Galaktyce "porządek". Trzeci film skupiłby się na osobie Mary Jade i rozgrywał równolegle do Imperium Kontratakuje i Powrotu Jedi wykraczając trochę dalej poza te filmy. Mara to postać z EU, Ręka Imperatora, wrażliwa na Moc akolitka wykonująca specjalne rozkazy Sidiousa. Stylistyka oczywiście Oryginalnej Trylogii, ale z większą ilością Mocy i nawiązań do Prequeli (mogłaby ona np. wykonywać jakieś misje związane ze starożytnymi ruinami Rakatan czy antycznymi artefaktami Sithów).
Czyli mamy Trzecią Trylogię - Star Wars: Yoda, Star Wars: Boba Fett i Star Wars: Mara Jade. Teraz bierzemy jakiegoś dobrego reżysera i ekranizujemy Trylogię Bane'a - kropka w kropkę przenosimy książki na film. Zobaczymy w niej zniszczoną przez tysiącletnią wojnę Republikę, wojny Jedi z Sithami oraz narodziny Zasady Dwóch. Mroczny i ciężki klimat naładowany Mocą, będą zadowoleni wszyscy fani, zarówno OT jak i NT i EU. To nie koniec, następnie ekranizujemy Trylogię Thrawna - najlepiej żeby to zrobił Nolan. Tym razem nie robimy tego kropka w kropkę, aktualizujemy fabułę żeby pasowała do tego co znamy z Prequeli, dodajemy dużo smaczków i cieszymy fanów na całym świecie zarabiając grube pieniądze na fantastycznych filmach. Aktorka grająca Marę Jedi powróci ponownie, a naszą nieśmiertelną Trójkę będą grać nowe postaci, bądź - jeśli technologia pozwoli - będą zastąpieni komputerowo. Równolegle stworzylibyśmy serial aktorski dziejący się między III i IV epizodem (mroczny film o początkach Imperium, łowcach nagród, czystce Jedi i młodości Thrawna) oraz animację komputerową CGI w stylu trailerów do gry The Old Republic osadzoną w tych samych czasach co MMO (może ekranizacja książki "Revan", a później przedstawienie wojny Republiki z Imperium).
Saga Star Wars dzięki temu wyglądałaby tak:
- Trylogia Bane'a (2016, 2019, 2022)
- Star Wars: Yoda (2007)
- Epizody I-III (1999, 2002, 2004)
- Star Wars: Boba Fett (2010)
- Epizody IV-VI (1977, 1980, 1983)
- Star Wars: Mara Jade (2013)
- Trylogia Thrawna (2025, 2028, 2031)
...i do tego dwa seriale:
- Star Wars: The Old Republic (2010+)
- Star Wars: The Dark Times (2020+)
LucasArts kiedyś robił świetne gry: zaczynał od przygodówek nie związanych z marką Star Wars, później powstawały już produkty będące częścią tego świata, w większości produkty które wpisały się na stałe do historii gier komputerowych, takie jak serie X-Wing, KotOR czy Jedi Knight. Dlaczego od 2005 roku nie dostaliśmy żadnej dobrej gry? The Force Unleashed nie było takie złe, nie wpisało się jednak do kanonu jako coś fantastycznego, to już sequel bardziej zawiódł, ale mimo wszystko, od tych 7 lat oprócz Wyzwolonej Mocy dostaliśmy jedynie same idiotyczne i słabe gry zarabiające na marce The Clone Wars czy stworzone specjalnie pod wymyślne konsole. 1313 to duża szansa dla tej firmy, szansa która mam nadzieję nie zostanie zmarnowana.
Gdybym był Lucasem, to bym rozbił LucasArts na dwie grupy, jedna robiłaby przygodówki i próbowała stworzyć jakieś ciekawe gry które mogłyby pretendować do zapisania się w historii gier jako "klasyki", a druga tworzyła by dalej gry Star Wars. Dlaczego nie kontynuowano serii Battlefront 3? Gra była praktycznie GOTOWA, LucasFilm stwierdził, że nie znajdą pieniędzy na marketing (a po co marketing, skoro Battlefront miała rzesze fanów, a branża sama będzie o tym pisać?) i anulowali projekt. Ja bym trzecią część dopracował i wydał. Dlaczego nie kontynuowano Republic Commando? Ja bym wydał sequel z podtytułem "Order 66", a następnie stworzył nową serię "Imperial Commando" o różnorakich przygodach komandosów Imperium np. związanych z Czystką czy zaprowadzaniem "porządku" w Imperium. Reaktywowałbym X-Wingi, żadnego dobrego symulatora walk w kosmosie nie było od wielu lat. Zabrałbym się też za nowe RPG, np. tworząc KotOR3 dziejący się po TOR albo może jakąś nową serię w czasach Nowej Ery Jedi (okres zupełnie nie wykorzystany w grach komputerowych). Stworzyłbym również sequel Empire at War w klimacie Wojen Klonów: Republic at War, czyli wypasiony RTS w który można by grać na turniejach! Do tego później uzupełnianie grami kolejnych filmów o których pisałem wyżej. Pomysłów i możliwości jest cała masa, potencjalnych kupców znajdziemy nie tylko wśród wielomilionowej rzeszy fanów, ale też wśród milionów graczy. Taki potencjał!
Książki dają radę. Wszystko obecnie trzyma się kupy, serie tworzone są z głową, a autorzy dobrze dobierani. Nic bym nie zmienił, ale...
Gdybym był Lucasem, to szanowałbym i interesował tym co jest tworzone w EU. Dbałbym o to, aby filmy, seriale, gry i książki tworzyły jedną spójną całość. Tworzyłbym więcej książek w czasach Starej Republiki oraz tych jeszcze sprzed momentu jej utworzenia. To się teraz zaczyna dziać: wydano wiele książek SWTOR i planowana jest książka w okresie narodzin Jedi, ale pewnie bym to zrobił szybciej.
Komiksy są... cóż, nie bardzo do mnie trafia ta forma przedstawiania fabuły. Wydano wiele dobrych serii, niektóre mniej (nie akceptuję serii Legacy która moim zdaniem zabija potencjał wydawanych daleko po Powrocie Jedi książek), ale jest w porządku.
Gdybym był Lucasem to mimo wszystko stawiałbym książki wyżej. Tworzyłbym komiksy na podstawie książek, albo uzupełniał jedynie ich fabułę. Pozwoliłbym się bawić twórcom komiksów w czasach przed-filmowych, jednak nie wydałbym zgody na tworzenie czegoś w rodzaju serii Legacy - daleko po filmach - ograniczając tym pisarzy książek.
I to byłoby na tyle mojego fantazjowania, do następnego razu!
PS Dobra rada na dziś: jak Ci smutno, pierdolnij sobie w głowę, wypij 4 piwa i pomyśl jak to inni mają gorzej.
sobota, 1 września 2012
Atak Lucasa - Dlaczego Filoni jest niewinny
Obecna sytuacja Expanded Universe oraz The Clone Wars jest fanom znana i możliwa do określenia jako "trudna". Niektóre kroki i decyzje twórców tego animowanego serialu zostały przyjęte przez fanów bardzo chłodno i krytycznie aż do tego stopnia, że jest wiele osób całkowicie odrzucających ten produkt i nie uznających go jako części EU. Są też radykałowie którzy wysuwają TCW ponad całą resztę, ale jest to zdecydowana mniejszość, bądź nieświadomi ludzie dla których EU="przygody Luke'a po Powrocie Jedi" (z jaką to teorią spotkałem się niedawno w komentarzach na oficjalnym facebooku TCW).
Kto jest odpowiedzialny za ten stan rzeczy? Gdzie się podziali ludzie którzy mieli zadbać o spójność tego świata, a którzy bardzo bacznie obserwują autorów książkowych i komiksowych? Dlaczego Strażnik Holocronu czuje się zagubiony tak samo jak fani Star Wars na całym świecie? Czy można czuć się bezpiecznie i czy Odległej Galaktyce nie grozi podział na dwa universa albo - co gorsza - reboot?
Wiele osób oskarża o tę sytuację Dave'a Filoniego, twarz serialu i osobę za niego odpowiedzialną. Ten facet - nazywany Kapelusznikiem ze względu na kapelusz z którym się nie rozstaje - jest pod ciągłym ostrzałem sympatyków EU. Czy słusznie? Moim zdaniem nie.
Dave od początku chciał tworzyć serial z poszanowaniem dla EU i pominięciem głównych bohaterów z filmów, takich jak Anakin, Obi-Wan czy Yoda. Chciał skupić się na klonach, mniej ważnych Jedi i różnych wojennych historiach. Niestety wtedy do akcji wszedł George Lucas i powiedział "nie, ja chcę Anakina, Obi-Wana i jakąś nową sympatyczną postać". To wtedy zaczęły się wszelkie kontrowersje, jeszcze zanim pojawił się pierwszy trailer do filmu kinowego fani z gigantycznym oburzeniem przyjęli informacje o padawance Anakina, Ahsoce Tano (do której zdążyliśmy się przyzwyczaić, jednak jeszcze 5 lat temu był to szok i skandal). Otóż to Lucas jest tak naprawdę głównym twórcą TCW - to on wymyśla te wszystkie historyjki, to on decyduje o tym kto się na ekranie pojawi, kto zginie i jak potoczy się akcja. Filoni na Celebration VI się żalił (oczywiście delikatnie i poprzez śmiech, w końcu George'a się nie krytykuje), że nie ma zbyt dużego wpływu na serial. Podał przykład: przyniósł Lucasowi zbiór informacji (wziętych z EU) o Mandalorianach i jakieś propozycje historii z nimi związanych i... Lucas wszystko odrzucił, po czym zaproponował własne pomysły z nimi związane (które ledwo-ledwo udaje się ostatnio uratować). Podobnie było np. z Evanem którego zabito przedwcześnie mimo tego, że ginie on w książce dziejącej się po zakończeniu Wojny. W nadchodzącym sezonie podobny manewr mają zamiar zrobić z Adi Gallią - ubić ją i tym samym przekreślić całą komiksową serię "Obsesja" (która i tak wygląda dość kiepsko przez wątki Asajj). Lucas - który nie zna EU - ciągle myśli nad różnymi rozwiązaniami, a kiedy na coś wpadnie to dzwoni do Filoniego (o każdej porze dnia i nocy) i każe mu notować. Niesamowicie naciągany i niepotrzebny (no chyba, że z marketingowego punktu widzenia...) powrót Dartha Maula to też pomysł George'a.
Moim zdaniem machinacje w Expanded Universe to nic innego jak brak szacunku dla historii już stworzonych, dla ich twórców i dla całego Rozszerzonego Świata Star Wars. Bezczelnością jest też branie do serialu postaci stworzonych w EU takich jak np. Asajj Ventress i budowanie dla nich historii nie związanych z tym co wymyślili ich twórcy.
Dave od początku chciał tworzyć serial z poszanowaniem dla EU i pominięciem głównych bohaterów z filmów, takich jak Anakin, Obi-Wan czy Yoda. Chciał skupić się na klonach, mniej ważnych Jedi i różnych wojennych historiach. Niestety wtedy do akcji wszedł George Lucas i powiedział "nie, ja chcę Anakina, Obi-Wana i jakąś nową sympatyczną postać". To wtedy zaczęły się wszelkie kontrowersje, jeszcze zanim pojawił się pierwszy trailer do filmu kinowego fani z gigantycznym oburzeniem przyjęli informacje o padawance Anakina, Ahsoce Tano (do której zdążyliśmy się przyzwyczaić, jednak jeszcze 5 lat temu był to szok i skandal). Otóż to Lucas jest tak naprawdę głównym twórcą TCW - to on wymyśla te wszystkie historyjki, to on decyduje o tym kto się na ekranie pojawi, kto zginie i jak potoczy się akcja. Filoni na Celebration VI się żalił (oczywiście delikatnie i poprzez śmiech, w końcu George'a się nie krytykuje), że nie ma zbyt dużego wpływu na serial. Podał przykład: przyniósł Lucasowi zbiór informacji (wziętych z EU) o Mandalorianach i jakieś propozycje historii z nimi związanych i... Lucas wszystko odrzucił, po czym zaproponował własne pomysły z nimi związane (które ledwo-ledwo udaje się ostatnio uratować). Podobnie było np. z Evanem którego zabito przedwcześnie mimo tego, że ginie on w książce dziejącej się po zakończeniu Wojny. W nadchodzącym sezonie podobny manewr mają zamiar zrobić z Adi Gallią - ubić ją i tym samym przekreślić całą komiksową serię "Obsesja" (która i tak wygląda dość kiepsko przez wątki Asajj). Lucas - który nie zna EU - ciągle myśli nad różnymi rozwiązaniami, a kiedy na coś wpadnie to dzwoni do Filoniego (o każdej porze dnia i nocy) i każe mu notować. Niesamowicie naciągany i niepotrzebny (no chyba, że z marketingowego punktu widzenia...) powrót Dartha Maula to też pomysł George'a.
Moim zdaniem machinacje w Expanded Universe to nic innego jak brak szacunku dla historii już stworzonych, dla ich twórców i dla całego Rozszerzonego Świata Star Wars. Bezczelnością jest też branie do serialu postaci stworzonych w EU takich jak np. Asajj Ventress i budowanie dla nich historii nie związanych z tym co wymyślili ich twórcy.
Problemem wydaje się tutaj nastawienie Lucasa do EU - uważa on, że istnieją dwa światy: jego świat (zbudowany w filmach i teraz w TCW) oraz świat książek, komiksów i gier. Twierdzi on, że Star Wars to historia Anakina Skywalkera i że po jego śmierci nic się nie wydarzyło. Rozumiem to, on jest Stwórcą, on wymyślił ten świat - Jedi, Sithów, Moc, Imperium, Wojny Klonów - ale dlaczego pozwolił innym - autorom książek, komiksów czy scenarzystom gier - bawić się w jego świecie jego zabawkami, skoro nie ma zamiaru szanować ich twórczości? Chodzi tylko o kasę? Chyba tak, nie bez powodu fani lubią w Internecie nazywać go per "Luka$" bądź "LuCa$h".
To również nie jest też do końca tak, że Lucas nie pracował nigdy z EU. Konsultował się on z niektórymi autorami przy tworzeniu takich książek jak "Labirynt Zła" (dziejący się tuż przed Zemstą Sithów - mam nadzieję, że Lucas pamięta o tej pozycji i będzie pamiętał tworząc zakończenie Wojen Klonów) czy "Darth Plagueis" (nakreślił tę historię), pomagał przy tworzeniu historii do pierwszej części "The Force Unleashed" a nawet napisał wstęp do "Punktu Przełomu" (książki z Wojen Klonów - moim marzeniem jest przeniesienie tamtej historii do TCW). Lucas również użył nazwy "Coruscant" w Prequelach, nazwy która pojawiła się pierwszy raz w Trylogii Thrawna (chociaż kto wie, może to Zahn zapytał się go jak się nazywa stolica i tak to wyglądało). Więcej takich przeniesień z EU do filmów można znaleźć na tej liście. Odbywa się to niestety najczęściej tak, że to co się Lucasowi podoba to to zaakceptuje i weźmie, a to co nie to po prostu odrzuci. Znany jest też z tego, że jest wybredny. Pewnie wiecie, jak wyglądało tworzenie filmów: Lucas ogłaszał, że potrzebuje statku kosmicznego, więc dziesiątki artystów siadało i tworzyło różne projekty. Któregoś dnia Lucas przychodził, oglądał i swoją sławną pieczątką zaznaczał co mu się podoba, a co nie (oglądając dokumenty z planu zauważyłem, że artyści sprawiają wrażenie niesamowicie przerażonych kiedy George decyduje). Wtedy artyści siadali i modyfikowali rzeczy które Stwórcy się podobały, ewentualnie coś po prostu przechodziło dalej jeśli było naprawdę dobre (czytaj: według Lucasa).
Nie chcę też krytykować tego człowieka całkowicie obrzucając go błotem, absolutnie nie! Szanuję go za to, że to dzięki jego pracy i wyobraźni możemy bawić się Odległą Galaktyką na różne sposoby. To on wymyślił Moc, Chewbaccę i to on ciężko walczył o pieniądze na produkcję pierwszego filmu. Również jemu zawdzięcza się współczesną technologię tworzenia filmów, głównie efektów specjalnych. Gdyby nie Lucas i jego rozwiązania, nie byłoby ILM i nie byłoby takich dzieł jak Obcy czy dzisiejszy Avengers. Jego wielki wkład w historię kina jest nie do podważenia, jak i jego ojcostwo nad Star Wars.
Problemem jest jego brak szacunku dla produktów - książek, komiksów - których stworzeniu dał zielone światło i na których zarobił i zarabia gigantyczne pieniądze. Dajesz komuś bawić się Twoimi zabawkami i budować zamki w Twojej piaskownicy? To szanuj te zamki, nie depcz po nich. Da się to zrobić - pokazali to twórcy Star Wars: The Old Republic ładując do tej gry wszystko co się tylko dało wziąć z EU i budując wokół tego nowy wspaniały świat, bohaterów i wydarzenia. Dokonali w sposób perfekcyjny tego, czego nie do końca udało się dokonać twórcom TCW, serialu który jednak staje się coraz lepszy z sezonu na sezon.
Sezon 5 zapowiada się dobrze, chociaż niestety taki urok trailerów, że mogą człowieka omamić i jedynie narobić smaka. Mam nadzieję, że w końcu EU zostanie wykorzystane w stu procentach, przynajmniej we wspomnianym przeze mnie połączeniu serialu z III Epizodem, do czego w końcu musi dojść.
Niech Moc będzie z Wami.
Nie chcę też krytykować tego człowieka całkowicie obrzucając go błotem, absolutnie nie! Szanuję go za to, że to dzięki jego pracy i wyobraźni możemy bawić się Odległą Galaktyką na różne sposoby. To on wymyślił Moc, Chewbaccę i to on ciężko walczył o pieniądze na produkcję pierwszego filmu. Również jemu zawdzięcza się współczesną technologię tworzenia filmów, głównie efektów specjalnych. Gdyby nie Lucas i jego rozwiązania, nie byłoby ILM i nie byłoby takich dzieł jak Obcy czy dzisiejszy Avengers. Jego wielki wkład w historię kina jest nie do podważenia, jak i jego ojcostwo nad Star Wars.
Problemem jest jego brak szacunku dla produktów - książek, komiksów - których stworzeniu dał zielone światło i na których zarobił i zarabia gigantyczne pieniądze. Dajesz komuś bawić się Twoimi zabawkami i budować zamki w Twojej piaskownicy? To szanuj te zamki, nie depcz po nich. Da się to zrobić - pokazali to twórcy Star Wars: The Old Republic ładując do tej gry wszystko co się tylko dało wziąć z EU i budując wokół tego nowy wspaniały świat, bohaterów i wydarzenia. Dokonali w sposób perfekcyjny tego, czego nie do końca udało się dokonać twórcom TCW, serialu który jednak staje się coraz lepszy z sezonu na sezon.
Sezon 5 zapowiada się dobrze, chociaż niestety taki urok trailerów, że mogą człowieka omamić i jedynie narobić smaka. Mam nadzieję, że w końcu EU zostanie wykorzystane w stu procentach, przynajmniej we wspomnianym przeze mnie połączeniu serialu z III Epizodem, do czego w końcu musi dojść.
Niech Moc będzie z Wami.
sobota, 25 sierpnia 2012
Powrót Nerda - Przyszłość Star Wars
Pozostawmy na chwilę Islam z boku - kontynuacja na pewno będzie, ale jeszcze nie teraz. Dzisiaj Gwiezdnowojennie, ponieważ mam wielką potrzebę przedstawienia co w Star Wars będzie się działo w ciągu nadchodzących kilku miesięcy. Jest to dobra okazja, gdyż właśnie trwa Celebration Star Wars, wszystko już wiadomo i pozostaje jedynie czekać na konkretne premiery albo nowe dodatkowe informacje.
Najpierw standardowo zdjęcie ładnej dziewczyny:
A teraz do dzieła!
Star Wars: 1313 - gra komputerowa zapowiedziana raptem kilka miesięcy temu. Zebrała wszystkie nagrody jakie się dało zebrać w kategoriach związanych z oprawą wizualną (gra prawdopodobnie na nowoczesne PCty i nextgenowe konsole) oraz zainteresowała fanów Star Wars i gier swoim nowym i oryginalnym podejściem do uniwersum Gwiezdnych Wojen (a przynajmniej takim którego nie widzieliśmy od paru lat). Czym konkretnie? Mrocznym klimatem. 1313 to poziom pod powierzchnią Coruscant, podziemne miasto pełne przestępców, łowców nagród, różnego rodzaju szumowin, handlarzy narkotyków, brudnych prostytutek i wyrzutków. Wcielimy się w łowcę nagród (twórcy nie ujawnili jego tożsamości, a obecny bohater to zamiennik - ja sądzę, że będziemy grać kimś znanym, np. Fettem), a twórcy obiecują kinową rozgrywkę na najwyższym poziomie.
Najnowszy gameplay trailer tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=7nDWUL1z-bk
Star Wars: Detours - plotki o tej produkcji krążą od trzech lat, teraz jednak oficjalnie serial ten został zapowiedziany. Będzie to komediowa animacja osadzona w Odległej Galaktyce! Mnie trailer zauroczył kompletnie: animacja na wysokim poziomie, ciekawe projekty znanych nam postaci, dobrze dobrane głosy w większości znane z Robot Chicken no i humor - rzecz najważniejsza - który mnie osobiście pasuje: trochę klimat Robot Chicken, trochę głupotek, trochę nerdowskiego dowcipu - świetna sprawa. Nie mogę się doczekać premiery, kiedykolwiek ona będzie!
Tutaj trailer prosto z Celebration: http://www.youtube.com/watch?v=-yRNXFhboBI
Star Wars: The Clone Wars, sezon 5 - mam mieszane uczucia co do tego serialu animowanego. Są odcinki których szczerze nienawidzę za scenariusz i olewanie istniejącego kanonu, ale są też takie które uwielbiam i które dają mi dużo frajdy podczas oglądania. Sezon 1 to głównie porażka, sezon 2 i 3 są już w porządku i mają sporo naprawdę dobrych historii, natomiast z ostatnim sezonem było dość ciekawie: początek żenujący, ale im dalej tym lepiej (kilka odcinków jest na szczycie mojej listy ulubionych). Czy to daje dobre rokowania na przyszłość? Zobaczymy, liczę na to, że tak. Generalnie w TCW mamy tendencję wzrostową nie tylko jeśli chodzi o poziom historyjek ale też kwestię techniczną (animację, montaż), jest też coraz mroczniej i brutalniej - z optymizmem czekam na rozpoczęcie sezonu (już na przełomie września i października), szczególnie, że wg. zapowiedzi odwiedzimy znany z KotOR2 Onderon, będzie dużo Mandalorian, powróci mój ulubiony łowca nagród - Embo - oraz pojawią się Komandosi Republiki (a przynajmniej jeden)!
Najnowszy trailer z Celebration: http://www.youtube.com/watch?v=GY1uKLTWnC4
[UPDATE] Najnowszy klip z Celebration: http://www.youtube.com/watch?v=ccnRSSUnxcg
Tutaj trailer następnego update: http://www.youtube.com/watch?v=4R-VCtcNoIc
A tutaj cinematic teaser HK-51: http://www.youtube.com/watch?v=V_fL35mLAeo
Książki - zakończono niedawno długą serię Fate of the Jedi, teraz w planach jest sporo pozycji rozrzuconych po całej historii Gwiezdnych Wojen. Dla mnie ważną informacją było ogłoszenie książki dziejącej się w czasach serii komiksowej Dawn of the Jedi, czyli ponad 25 tysięcy lat przed filmami w czasach kiedy królowało Imperium Rakatan, Republika jeszcze nie istniała, a Tatooine było planetą bujną w roślinność. Czekam też na kolejny tom z serii "The Old Republic" którego autorem jest lubiany przeze mnie Drew Karpyshyn (scenarzysta KotORa i autor Trylogii Bane'a) oraz na Polskie wydanie książki "Darth Plagueis" (niestety przesuniętej na styczeń 2013). W listopadzie tego roku Polskie wydanie "Knight Errant" czyli książki dziejącej się tuż przed Trylogią Bane'a, ponad tysiąc lat przed filmami - również nie mogę się doczekać. Pełna lista zapowiedzi dostępna na Bastionie Polskich Fanów Star Wars. Na Celebration zapowiedziano nową serię dziejącą się po LotF zatytułowaną "Sword of the Jedi".
Star Wars: Episode II - Attack of the Clones 3D w kinach - Mroczne Widmo w 3D odniosło sukces i plany corocznego wypuszczania kolejnych epizodów nie zostały zawieszone. Prawdopodobnie w lutym do kin trafi druga część Sagi (moim zdaniem najsłabsza), więc można się spodziewać kolejnej akcji marketingowej, nowych zabawek, figurek (Hasbro już zapowiedziało ich całą masę) i gadżetów związanych z Atakiem Klonów. Ja do kina na pewno się wybiorę!
[UPDATE] Na zakończenie Celebration ogłoszono, że w 2013 do kin wejdą DWA EPIZODY w 3D: Atak Klonów (premiera 20 września) i Zemsta Sithów (premiera 11 października) - fantastyczna wiadomość!!!
Komiksy - z komiksami jestem niestety nie na bieżąco. Wydawanych jest tyle serii, że nie nadążam z czytaniem, a mam nadal mnóstwo zaległości jeśli chodzi o ostatnie długie serie (jak Dark Times czy KotOR) oraz wiele klasycznych komiksów do przeczytania. Jeśli chodzi o zapowiedzi z Celebration to na Bastionie pojawił się news przedstawiający wszystkie informacje.
Drugi tajemniczy projekt LucasArts - wiadomo oficjalnie, że oddział zajmujący się grami komputerowymi oprócz prac nad "1313" tworzy też drugą grę. Według znanych informacji będzie to prawdopodobnie coś z otwartym światem bądź strzelanka FPS. Prawdopodobnie przed premierą "1313" nie dowiemy się zbyt dużo o tej produkcji (to się po prostu nie opłaca marketingowo - promować dwie gry), ale fakt, że coś takiego jest w drodze jest ważny odnotowania.
Nowy system RPG, karcianka i planszówki - Fantasy Flight Games to firma która obecnie (od niedawna) posiada licencję na wydawanie gier towarzyskich w świecie Star Wars. Niedawno ogłoszono wersję beta nowego podręcznika RPG "Star Wars: Edge Of The Empire" (trwają też prace nad dwoma kolejnymi). Wcześniej zapowiedziano X-Wing Miniatures Game (figurkowa gra dziejąca się w kosmosie) oraz Star Wars: The Card Game, czyli nową karciankę.
Projekty fanowskie - Ciągle pojawiają się nowe fanfilmy oraz parodie znanych teledysków, fani nie przestają pisać opowiadań oraz tworzyć grafik, fanartów i renderów 3D. Z ciekawszych projektów ostatnio zapowiedzianych mogę wymienić Power Girls of the Force, czyli mashup Star Wars i Atomówek. Pojawiła się w Internecie czołówka tego mini-serialu: http://www.youtube.com/watch?v=ZcrvaoSSLxU
Serial aktorski - ciągle na wstrzymaniu, ale możemy się spodziewać w ciągu najbliższych kilku miesięcy nowych informacji jego dotyczących. LucasFilm ma scenariusze napisane na 50 pełnych odcinków, ale produkcja ich się nie opłaca, gdyż nadal tworzenie efektów specjalnych (którymi serial ten ma kipić) jest zbyt drogie. Wg. twórców wyprodukowanie godzinnego odcinka pochłonie tyle pieniędzy ile pół Epizodu Star Wars - jak dla mnie głupota, gdyż można za psie pieniądze stworzyć telewizyjne arcydzieło, nie trzeba do tego pakować w tło nieskończonej ilości postaci w CGI. Uważam też, że lepszą opcją byłoby kręcenie filmów Star Wars i wypuszczanie ich do kin co 2-3 lata (zatrudnić reżyserów i scenarzystów i dać im się pobawić w tym świecie na tej samej podstawie na jakiej robią to autorzy książek i komiksów) - na pewno zarobiliby pieniądze, a fani byliby szczęśliwi jak nikt.
[UPDATE]Celebration Europe II - na zakończenie Celebration VI ogłoszono następną impreza Star Wars i odbędzie się już w przyszłym roku w Niemczech w Essen! Ja będę na pewno, nigdy taka okazja może się nie powtórzyć: takie wielkie i epickie święto mojego ukochanego Universum oraz możliwość spotkania aktorów, pisarzy i twórców którzy budują ten świat i pozwalają nam się nim cieszyć! Szczegóły tutaj: http://www.starwarscelebration.com/Europe/ Odliczam miesiące, czas też przygotować jakiś zajebisty cosplay!
To by było na tyle! Wszystko co moim zdaniem jest godne odnotowania - odnotowałem. Oczywiście wiele rzeczy pominąłem jak np. przyszłość wydawniczą albumów i podręczników czy zapowiedzi książek młodzieżowych, ale to co najważniejsze - jest. Mam nadzieję, że podsumowanie Wam się spodoba, a tych nie siedzących tak bardzo w tym świecie zachęciłem do bliższego mu się przyjrzenia.
Piosenka na dziś: http://www.youtube.com/watch?v=SVycvLAFXmc
Niech Moc będzie z Wami!
Etykiety:
celebration,
gwiezdne wojny,
lucasarts,
lucasbooks,
lucasfilm,
rpg,
star wars,
star wars 1313,
star wars detours,
the clone wars,
the old republic
Subskrybuj:
Posty (Atom)













.png)

















