Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolekcja star wars. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolekcja star wars. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 kwietnia 2015

Rynek polski a Star Wars: o dubbingu i przesuwaniu premier

Chciałbym wyrzucić z siebie dzisiaj troski i niepokoje w związku ze smutnymi tendencjami, jakie dotykają popkultury na rynku polskim. Dotyka to również moje ukochane Star Wars. Poruszyć chcę dwie sprawy: polskiego dubbingu oraz daty premiery The Force Awakens. Zacznę od tej pierwszej, bo to chyba najbardziej męczący problem.

Pierwsza sprawa to gry komputerowe, a przede wszystkim  - jedyna, na razie, zapowiedziana produkcja - Battlefront, którego wydanie wzbudza we mnie drgawki przerażenia przed potencjalnymi trudnościami z zakupem gry. Nieświadomym spieszę z wyjaśnieniem: wydawnictwo EA w naszym kraju sprzedaje większość gier - pudełkowo i przez Origin, w tym całą serię Battlefield - tylko w wersji z polskim (i rosyjskim) dubbingiem. Nie można pograć z oryginalnym audio!

Co to oznacza dla nas, mieszkających (jeszcze) w tym dziwnym kraju maluczkich fanów? To, że podczas gry online, będziemy w słuchawkach słyszeć nagrane gdzieś w polskiej piwnicy głosy studentów: "uwaga, granat termiczny!", "nadchodzi lort sit!", "wycofaj się, żołnierzu", "miszcz dżedi zwołał nas w punkcie zbornym!". Kampania wypełniona nienaturalnymi głosami Szturmowców, Hana Solo i Anakina Skywalkera to wizja naprawdę przerażająca, nie przyznacie?  Powód jest jasny: EA dopasowuje ceny pod nasz rynek, dzięki czemu płacimy za ich gry troszeczkę mniej, więc aby zablokować handel keyami z Polski na zachód, blokuje się angielskie audio. Ale czy danie dodatkowej opcji kupna gry w wyższej cenie z większą ilością opcji językowych to taki problem? Wybór to rzecz dobra, dajcie nam szansę.

I jasne, w pokrętny sposób będzie można kupić grę przez keyshopy, bo Origin (jeszcze) nie blokuje kluczy pod względem regionów, tak jak robi to Steam. Ale na Steam nie tylko nie pojawiają się nowe gry EA, ale też nie jest to platforma dopasowana pod nasz rynek. Zawsze jednak istnieje ryzyko, że taką grę Wam z kont usuną, bo źródło pochodzenia tego typu keyów jest nie zawsze legalne. Piractwo teoretycznie też jest pewnym rozwiązaniem, ale na multi (rzecz chyba najważniejsza) już nie pogracie.

Druga sprawa to filmy, które do tej pory wydawane były w różnych opcjach językowych na Blu-Ray i DVD, chociaż niestety przy okazji ostatniego "komplentego" wydania z angielskim w wersji 5.1, a niemieckim 7.1, co wzbudziło w fandomie dość duże niezadowolenie.  Problem pojawił się jednak dziś, przy okazji wydania Star Wars w wersji Digital (ciekawostka: z nową fanfarą otwierającą). U nas można bowiem zakupić od teraz legalnie Gwiezdne wojny przez Google Play, iTunes oraz chili.tv. Nie wiem jak iTunes, ale zarówno Google jak i Chili.tv oferują Star Wars jedynie w wersji z Polskim dubbingiem, konwertując przy tym bezmyślnie zachodnią cenę. Więc tak, my, zarabiając polskie pensje, musimy zapłacić po europejsku prawie 4 stówy za cyfrową wersję naszej ukochanej Sagi. Z polskim dubbingiem! Paranoja.

Pozostaje jeszcze problem polskich premier kinowych. Wiem, że na The Phantom Menace czekać trzeba było miesiąc po premierze amerykańskiej, ale kolejne dwa Epizody Prequeli były już wydane tego samego dnia. Nie były to wtedy też czasy takiej popularyzacji internetu i social media, więc ludzie którzy chcieli pozostać spoiler free, albo semi-spoiler free, mieli taką opcję. U nas The Force Awakens wydane zostanie tydzień po premierze amerykańskiej, zmuszając polskich fanów (tych, którzy nie pojadą do UK, co ja planuję po prostu zrobić) do tygodniowego zakopania się w pierzynie. Bo o ile pogłoski na temat kluczowych części TFA krążą po sieci, to są to spoilery których wiarygodność jest niepewna, a ukryte w stosie innych "przecieków" i spekulacji tracą swoją wartość w jeszcze większym stopniu. Wydaje się jednak, że po LotR czy Hobbicie jesteśmy już przyzwyczajeni do czekania, ale czy to dobrze?

A czemu u nas nie 18 grudnia? Bo polscy dystrybutorzy twierdzą, że widzowie w naszym kraju mają jakieś mentalne zmiany i do kina nie chodzą tak jak ludzie na zachodzie czy innych częściach globu. W końcu te kilka dni przed świętami pieczemy ciasta i robimy zakupy, więc na Star Wars czasu brak. Tak jak by Słowacy czy Francuzi nie robili zakupów. No dobrze, ci co pieką niech sobie pieką, ale czemu ma o tym decydować jakiś kretyn dystrybutor, który sądzi, że Gwiezdne Wojny w Polsce nie zarobią przed świętami? Na szczęście da się jeszcze u nas obejrzeć filmy w kinie z napisami. Wybór to rzecz dobra, bo każdy znajdzie coś dla siebie. Tendencje jednak są tak niepokojące, że nie zdziwiłbym się gdyby w końcu doszło do tego, że wyboru by nie było, także: BEWARE.

Na upartego mógłbym również wspomnieć o serialach, których u nas niestety legalnie (z tego co wiem) obejrzeć raczej się nie da. Wszyscy posiłkują się piractwem. TCW i Rebels były i są oczywiście dubbingowane i wydane długo później (co łączy oba problemy poruszone wyżej), ale na przykład sezonu 6 The Clone Wars nigdy u nas nie wydano. Oczywiście wynika to z braku dostępu do Netflix (niestety), co jest z kolei winą skomplikowanego prawa, które nie rozwija się razem z rozwojem internetu, ale chcę o tym z racji poruszonego tematu wspomnieć. Problem jest więc szerszy też w tym kontekście coraz bardziej regionalizującego się internetu (w dobie globalizacji to ciekawy paradoks).

I o ile faktycznie, w praktyce, ściągnięcie (nielegalnie) nowego odcinka Rebels czy Epizodu Star Wars jest (jeszcze!) możliwe, to tendencja jest niepokojąca, a niektóre jej aspekty są już realnym problemem: dubbing Battlefronta prawdopodobnie mocno zirytuje wielu fanów (czy to nieświadomych braku angielskiej opcji, czy tych zirytowanych kupnem przez keyshopy), a opóźniona premiera The Force Awakens wywoła u innych smutek na twarzy (jesteśmy naprawdę krajem europejskim, który będzie miał premierę najpóźniej!).

Może szersza dyskusja na ten temat da znać dystrybutorom, że konsumenci w naszym kraju są dużo bardziej różnorodni i wymagający, niż im się wydaje? A może wymagam zbyt wiele (od dystrybutorów i - niestety - konsumentów)?

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Kotobukiya's Mara Jade Bishoujo Statue


Do mojej Jainy Solo dołączyła dzisiaj Mara Jade!

To druga figurka z serii Bishoujo japońskiej firmy Kotobukiya, i prawdopodobnie ostatnia szansa na sprawienie sobie fizycznej pamiątki związanej z Expanded Universe. Samo wykonanie stoi na tym samym poziomie co w przypadku Jainy, jednak jak na mój prywatny gust, figurka jest dużo lepiej zaprojektowana - sama postawa, przypominająca ustawienie Jedi Sage w SWTOR, jest dużo ciekawsza, a jej uchwycenie w ruchu perfekcyjne. Nie ma też tutaj wiecznego problemu "odpadającego" miecza który jest dość irytujący w przypadku Jainy. No i miłym dodatkiem jest możliwość customizacji figurki: mamy do wyboru dwa miecze świetlne, fioletowy i niebieski (czyli decydujemy z którego okresu jest to postać), oraz możliwość założenia długiej peleryny lub komina z goglami. Wybieram fiolet i pelerynkę.

A oto zdjęcia:



Po zdjęcia opakowania i figurki przed złożeniem, oraz może wygodniejsze przeglądanie tych zamieszczonych powyżej, odsyłam tutaj.

czwartek, 19 grudnia 2013

Kolekcja Star Wars - grudzień 2013


Prawie równo rok temu wrzuciłem na bloga zdjęcia swojej kolekcji Star Wars. Co ciekawe, było to dokładnie 18 grudnia, dnia który jest datą premiery Episode VII w 2015 roku... Przypadek? :)

Kolekcja wzbogaciła się o sporo książek, nie tylko tych fabularnych, ale również encyklopedycznych (jak chociażby SWTOR Encyclopedia, Essential Reader's Companion czy Making of Star Wars: Revenge of the Sith). Jeśli chodzi o gadżety, to nie licząc Jainy Solo (firmy Kotobuky'a) o której już na blogu pisałem, wzbogaciłem kolekcję o całą masę (licencjonowanych) koszulek Star Wars, ulubiony dzisiaj wybór prezentowy mojej rodziny.

Przyznam, że to rok obfity również w kolekcję związaną z The Old Republic. Mowa oczywiście o całej masie wirtualnych nabytków i achievementów, ale nie będę poświęcał temu miejsca w tym wpisie.

Oto zdjęcia (opcjonalnie -> na imgur):






Jakie plany? Jak widzicie, półka na książki się skończyła, a planuję niedługo nadrobić zaległości wydanych niedawno na polskim rynku pozycji. Co zrobić? Prawdopodobnie przeniosę całą zawartość Półki Filmowej (Maska Vadera, figurki Anakina, wydania DVD i Blu-Ray oraz Jaina Solo) na górę obok komiksów, a stamtąd figurki, książki i VHS przerzucę na prawo, na którąś z tych dość kiepsko (merytorycznie) zagospodarowanych. Kto wie, może też przeniosę część tych pierdół z półek na górze na tę po lewej z modelem Venatora - niestety ta półka jest niewidoczna po wejściu do pokoju, ponieważ znajduje się za drzwiami które ją zakrywają gdy są otwarte.

Na koniec, bonusowo, zdjęcia mojej kolekcji z listopada 2008 roku. Możecie zobaczyć jak bardzo się ona rozrosła i zmieniła. Mam nadzieję, że przy okazji nowych filmów i kolejnego boomu na Star Wars uda mi się ją powiększyć jeszcze bardziej!

czwartek, 24 stycznia 2013

Kotobukiya's Jaina Solo Bishoujo Statue


Na wstępie po raz kolejny - tym razem oficjalnie i publicznie - dzięki wielkie dla Tomasza vel blejda który sprawił, że dzisiaj w samym środku sesji cieszyłem się jak małe dziecko któremu wręczono wszystkie łakocie świata. Serio, ilość adrenaliny, ekstazy, zaskoczenia i radości którą wywołał ten fantastyczny prezent była niesamowita. A on jeszcze się pytał czy "prezent się udał"!

Tak czy inaczej, dzisiaj głównie obrazki.

Oto przed państwem produkcja firmy Kotobukiya, figurka z serii Bishoujo (co znaczy po japońsku "piękna młoda dziewczyna"), bohaterka niezliczonych pozycji Expanded Universe ery post-RotJ, moja ulubiona postać z całej historii i całego universum Star Wars ("mam nadzieję, że prezent się udał"), córka słynnego byłego generała, Hana Solo, oraz byłej przywódczyni Sojuszu, Jedi Leii Organy Solo, wnuczka Wybrańca Anakina Skywalkera, najlepsza pilotka Galaktyki, ogłoszona przez Yuuzhan Vongów boginią najpotężniejsza wojowniczka Zakonu o tytule Miecz Jedi, Mistrzyni Jedi...

JAINA SOLO










A oto epicka kartka dołączona do figurki:

Zdjęcia opakowania oraz figurki przed złożeniem:








Zdjęcia całej mojej kolekcji Star Wars (stan na grudzień 2012) możecie znaleźć TUTAJ!

piątek, 18 stycznia 2013

Encyklopedia The Old Republic


Dzisiaj pocztą przyszedł do mnie... worek z USA. Worek przypominający te na kartofle. Przyznam, że kiedy go ujrzałem, zwątpiłem, że jest to co na to czekam i to co myślałem, że jako jedyne leci do mnie z USA.

Ku mojej uciesze - albo zawodzie, bo przez moment myślałem, że to może jakaś nagroda z konkursu który nieświadomie wygrałem - okazało się, że wspaniały Amazon przysłał mi moją wymarzoną książkę około 3 tygodnie przed zapowiadanym terminem. Książką tą jest Star Wars: The Old Republic Encyclopedia.
To dzieło okazało się jeszcze piękniejsze, jeszcze większe i jeszcze wspanialsze niż sądziłem. Co innego czytać czyjeś opinie w Sieci (pozdrawiam Lorda Barta którego ekscytacja przekonała mnie do zakupu) czy zdjęcia ze środka, a co innego jest położyć swoje własne dłonie na czymś tak ciężkim, tak pięknym i tak wspaniałym.
Encyklopedia ta to właściwie nie jest przewodnik dla graczy SWTOR - sam graczem jestem już od ponad roku, regularnie opłacam abonament - ale kompletne źródło wiedzy dotyczące okresu w którym rozgrywa się gra, czyli ery Starej Republiki, z główną koncentracją na okresie wojny której dotyczy MMO. Stąd też jest to świetne źródło wiedzy nie tylko dla graczy - uzupełniające ich wiedzę i systematyzujące lore - ale również dla wszystkich których interesuje ten okres historyczny.
Wykonanie jest fantastyczne: książka jest w twardej oprawie, w obwolucie, a sam papier najwyższej jakości. Stron jest ponad 350, więc jest to bardzo ciężkie tomiszcze. Jeśli chodzi o zawartość merytoryczną, to jest tam wszystko: historia Galaktyki oraz samego konfliktu, fabuła wszystkich klas z gry, opis planet i lokacji kluczowych dla tego okresu, spis ras i statków kosmicznych, cała masa danych o różnych frakcjach, bohaterach, miejscach i wydarzeniach. Wszystko okraszone świetnymi ilustracjami, zarówno screenshotami z gry jak i specjalnymi ilustracjami. Pozycja obowiązkowa dla każdego fana Star Wars i każdego gracza The Old Republic.
Zabieram się w takim razie do czytania, bo udało mi się jedynie przejrzeć i wyrywkowo zapoznać z treścią. To będzie świetna przygoda, wydłużona przez trwającą sesję, ale na pewno ją umilająca (tak jak by się dało umilić sesję, hm?). Tak czy inaczej, zbieram szczękę z podłogi i zabieram się do czytania :)