Pokazywanie postów oznaczonych etykietą top. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą top. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 maja 2014

Filmowe podsumowanie 2013 roku


Idąc za zestawieniem które zrobiłem w 2012 roku, przygotowałem listę najlepszych - moim zdaniem - filmów roku ubiegłego, czyli tego oznaczonego liczbą 2013. I nie był to zły rok - obejrzałem 65 produkcji które miały wtedy swoją premierę, z czego dwie dostały "dziesiątkę", a siedem - "dziewiątkę". To właśnie te dziewięć filmów zamieszczę na tej liście. Średnia ocen wszystkich produkcji z 2013 roku które oceniłem wyniosła 6.86.


1. Gravity
Wizualna orgia, której ciężko nazwać filmem. Gravity to "doświadczenie", przygoda, która nie pozwala na chwilę nudy i niejednokrotnie potrafi wzruszyć. Nie wiem jeszcze jak odbiorę ten film w 2D, ponieważ widziałem go tylko raz w IMAX, ale nawet gdyby pozbawić go wszelkich fajerwerków związanych z fantastyczną trójwymiarowością, nadal pozostaje świetna gra aktorska Sandry Bullock, oraz trzymająca w napięciu fabuła. Nie mogę sobie wyobrazić lepszego, "realistycznego" filmu akcji o kosmosie. No i te perfekcyjne długie ujęcia (które uwielbiam!)...


2. Upstream Color
Film, który podczas samego oglądania wywoływał u mnie jedynie znużenie i ciągłe rozmyślanie: "o co tutaj, kurwa, chodzi". Po skończeniu pozostawia jednak emocjonalne rozbicie i szczękę w podłodze. Nie jest to na pewno kino dla każdego. Jest ono pełne symboli, ambientowej muzyki, długich scen teoretycznie nie mających sensu, ale kiedy poznamy całą historię, oraz przeczytamy wyjaśnienie reżysera (który zaprezentował nam tutaj dość interesującą teorię o tym "jak działa życie", i który jednocześnie ten film wyprodukował, a także napisał scenariusz i muzykę!), to zrozumiemy, jak idealna jest to produkcja.


3. Thor: The Dark World
Druga część przygód Thora podobała mi się o wiele bardziej niż pierwsza. Jest to rewelacyjna spece opera fantasy z elementami science fiction, czego więc chcieć więcej? Wszystko tutaj do siebie pasuje, audiowizualnie jest na najwyższym poziomie, a humorem dorównuje The Avengers. Takie kino o superbohaterach lubię!


4. Oblivion
Film, który przy pierwszym seansie w kinie nie wywołał u mnie aż tak pozytywnej opinii, ale przy drugim i trzecim obejrzeniu nie pozwolił na nic innego, jak tylko na zakochanie się w tym co sobą prezentuje: klasyczny i dobrze przemyślany scenariusz science fiction, piękne widoki, fantastyczną muzykę M83 i genialne dialogi. Sam film dodatkowo w kilku miejscach zaskakuje, do tego wzrusza i nie pozwala się nudzić. Naprawdę rewelacyjne kino science fiction.


5. Stoker
Wyjątkowy i jakże wspaniały film! Chciałbym więcej produkcji tego typu. Produkcji magicznych, wciągających, zaskakujących, oryginalnych, z ciężkim klimatem i nietypowymi relacjami między głównymi bohaterami. Jest też na co popatrzeć - Mia Wasikowska jest piękna, i gra świetnie. No i ta scena pod prysznicem... zaskakująca, szokująca, unikatowa!


6. Frozen
Animacja Disney'a z masą świetnych piosenek i przyjemnym, zimnym klimatem. Bawi, wzrusza, uczy - ma wszystko czego można oczekiwać od tej wytwórni. Bardzo fajne główne bohaterki i ciekawi bohaterowi poboczni to na pewno najmocniejszy atut tego filmu.


7. World War Z
Dwie godziny ciarek i zajebistego kina post-apokaliptycznego. Jasne, film nie trzyma się wiernie wizji Brooksa, przez co nie wybrałem się na niego do kina (bojkotowałem film od momentu zobaczenia szybkich zombie na trailerze), ale po seansie w domu kompletnie zmieniłem zdanie. Twórcy bawili się świetnie konwencją, a sam film ma w sobie elementy które pozwoliły mi pokochać książki Brooksa, z nastawieniem na "umiędzynarodowienie" apokalipsy z zombie na czele. Film też zawiera w sobie najlepszą scenę śmierci w historii kina!


8. Rush
Film który można oglądać na bezdechu. Wciąga, wywołuje ciarki i trzyma w napięciu. Do tego świetna muzyka i interesujący główni bohaterowie. Dodatkowego smaku dodaje fakt, że jest to film oparty na faktach, dzięki czemu bardziej wczuwamy się w "konflikt" między rajdowcami.


9. La Migliore offerta
Film który emocjonalnie dobija, wzrusza i skłania do refleksji. Fabuła jest naprawdę ciekawa i oryginalna, wywołuje chęć dowiedzenia się co będzie dalej, a do tego klimat i świetne wykonanie, przez co chciałoby się, aby nigdy film się nie kończył. A niestety musi. I to jak.

środa, 12 lutego 2014

Filmy które kocham - Część I


Z racji zakończonej sesji, nadmiaru wolnego czasu, oraz weny do pisania czegoś innego, rozpoczynam mini-cykl w którym przedstawię filmy które najmocniej podbiły moje serce. Postanowiłem, że podzielę to na części - na pewno łatwiej mi będzie napisać parę zdań o kilku filmach, niż od razu zabierać się za zanalizowanie 38 (dokładnie tyle ma u mnie na Filmweb ocenę 10/10). Zacznę od filmów które widziałem niedawno i stopniowo przejdę coraz dalej w przeszłość mojej historii ocen. Do dzieła!


Upstream Color (2013) 
To jeden z tych filmów, na które trafia się zupełnym przypadkiem i które nie zapowiadają się jakoś fantastycznie... po czym wstrząsają emocjonalnie i nie dają o sobie zapomnieć na długo. I właściwie przez większość czasu spędzonego przy tej produkcji zastanawiałem się "co to za badziew" i "o co tu chodzi", jednak ostatecznie obraz ten mnie wzruszył i przetrzepał psychicznie. Pełen symboliki i metafor film który nie wystarczy obejrzeć raz, a który albo się pokocha, albo znienawidzi. Na uwagę zasługuje również świetna muzyka ambientowa, oraz fakt, że skomponował ją ten sam człowiek który gra główną rolę, napisał scenariusz, wyreżyserował i wyprodukował całą produkcję. Ba, również odpowiada za niezależną jego dystrybucję... Podczas oglądania polecam też trochę myśleć i otworzyć na nietypowe przeżycia.


Gravity (2013)
Produkcja sci-fi która dostarcza niesamowitych doznań, szczególnie oglądana w IMAX. Dwie godziny na bezdechu - w przenośni i praktyce. Piękne zdjęcia, długie ujęcia (które uwielbiam!), fantastyczna gra aktorska Sandry Bullock i pełna zawrotnej akcji fabuła. Dzięki połączeniu tych wielu elementów otrzymujemy arcydzieło kina sci-fi, o którym na pewno będzie się mówić jeszcze przez wiele lat. Film otrzymał masę nominacji do Oscara i mam nadzieję, że zgarnie większość z nich - w pełni na to zasługuje.


Karigurashi no Arrietty (2010)
Czyli "Tajemniczy świat Arrietty", produkcja Studia Ghibli Hayao Miyazakiego, najbardziej uroczy film jaki widziałem w całym moim życiu. Historia miniaturowej dziewczynki zamieszkującej piwnicę pewnego domu jest piękna, ciepła i wzruszająca. Arrietty to chyba najsłodsza bohaterka w historii kina! Film jest świetnie zrealizowany i przemyślany, muzyka jest fantastyczna, a historia wzrusza i nie daje o sobie zapomnieć na bardzo długo. Coś pięknego!


Cloud Atlas (2012)
Najbardziej niedoceniony i niezrozumiany film ostatnich lat. To idealna produkcja która dostarczy nie tylko świetnej rozrywki osadzonej w różnych momentach historii naszego świata, ale też skłoni do refleksji (przynajmniej tych co myślą). To jest najpiękniejszy film o wolności jak widziałem. Film, który eksploruje i przedstawia wiele przeróżnych form zniewolenia (od tego o podłożu rasistowskim, przez niewolę społeczną i kulturową, po ponurą wizję państwa totalitarnego), krytykując jego podłoże i prezentując nam silnych bohaterów którzy mają odwagę aby się przeciwstawić niesprawiedliwości i postawie konserwatywnej. Cudo artystyczne i wizualne, perfekcyjna gra aktorska (motyw aktorów grających różne role jest genialny) i mądre przesłanie stawia ten film w czołówce tych najlepszych.


The Avengers (2012)
Ten film to idealne połączenie komedii i kina akcji science fiction, a do tego genialny crossover do którego zmierzaliśmy przez wiele lepszych i gorszych filmów. Superbohaterowie których mieliśmy wcześniej okazję poznać łączą siły w walce o przyszłość Ziemi - robią to w sposób widowiskowy i przezabawny, stąd tak wysoka ocena. Wyżyny współczesnego kina rozrywkowego.


Perfect Sense (2011)
Tak jak w przypadku Upstream Color, jest to film po którym zupełnie nie spodziewałem się takiego poziomu artystycznego. Jest to jedna z tych produkcji, które dosłownie rozwalają emocjonalnie - tak mocno płakałem chyba tylko na finale Listy Schindlera. Piękna historia miłosna okraszona apokaliptycznym science fiction, bosko zagrana przez piękną Evę Green i genialnego Ewana McGregora. Muzyka jest piękna i wzrusza sama w sobie, a w połączeniu z obrazem po prostu zgniata serce. Arcydzieło.


Sześć filmów z nami, pozostały 32 - mam nadzieję, że przed powstaniem drugiej części ta liczba wzrośnie, bo nie ma nic lepszego niż film chwytający za serce bądź zachwycający umysł.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Najlepsze motywy muzyczne z gier komputerowych


Muzyka jest dla mnie jednym z najważniejszych (jeśli nie najważniejszym) elementów filmu bądź gry. Nie dość, że jest ważnym towarzyszem scen wizualnych, to jest jeszcze głównym budulcem klimatu i czynnikiem najbardziej wpływającym na emocje. Często zapada w pamięci na długo.

Kiedy słucha się motywów muzycznych z najlepszych gier, od razu wracają wspomnienia i emocje które towarzyszyły nam podczas rozgrywki. Ba, często nawet ze zwielokrotnioną siłą! Ja właśnie tak mam, że po skończeniu dobrej produkcji sięgam po soundtrack i przeżywam, przywołując wspomnienia z gry, sięgając do nich jak do wspomnień z życia realnego. Czasami potrafię wrócić do wybranego score po kilku latach, przypominając sobie o wielkości wybranej pozycji i nabierając ochoty na powtórzenie przygody.

Przygotowałem listę najlepszych moim zdaniem utworów, których słuchanie wywołuje u mnie najwięcej emocji i tęsknoty do skończonych już gier:

Kai Rosenkranz - Vista Point [Gothic 3]


Clint Mansell – Leaving Earth [Mass Effect 3]


Inon Zur - Leliana's Song [Dragon Age: Origins]


Jack Wall - Suicide Mission [Mass Effect 2]


Brian Tyler - Far Cry 3 [Far Cry 3]


Hans Zimmer & Lorne Balfe - Exodus [Call of Duty: Modern Warfare 2]


Jesse Harlin - Vode An (Brothers All) [Star Wars: Republic Commando]


Michael McCann - Icarus [Deus Ex: Human Revolution]


Matt Uelmen - Wilderness [Diablo 2]

wtorek, 8 stycznia 2013

Filmowe podsumowanie 2012 roku


Kino to moja pasja, oglądam na bieżąco filmy nowe, odkrywam stare, śledzę dokonania ulubionych reżyserów, producentów i aktorów oraz chodzę regularnie do kina na wybrane - co lepiej się zapowiadające - pozycje (pozostałe ściągam, zawsze Blu Ray ripy). Z tego też powodu ten wpis, krótkie podsumowanie 2012 roku: jakie filmy mi się bardzo podobały, a na których się zawiodłem. Szmiry i produkcje do których podszedłem neutralnie pozostawiam bez komentarza.

A więc, do dzieła.

1. Cloud Atlas
Najwspanialsze wolnościowe dzieło w historii kinematografii. Jeden, wielki, piękny i epicki manifest rewolucyjno-wolnościowy okraszony epicką akcją sci-fi, mistycznym klimatem fantasy oraz fantastycznym humorem. Brak słów żeby napisać coś więcej, sposób przedstawienia każdego rodzaju niewolnictwa (od rasowego, przez społeczny po korporacyjny) czy kwestii wpływu naszych czynów (nawet najdrobnieszych) na przyszłość okraszone takim pięknym, epickim i fantastycznym wykonaniem (aktorstwo, efekty, charakteryzacja, scenariusz...) - szczęka na podłodze, ciarki na plecach i łzy w oczach. Film pochłąnął mnie całkowicie i mimo skomplikowanej historii wyłapałem wszystkie smaczki i zrozumiałem całość bez żadnego uczucia skonfundowania. Niedawno czytałem sobie znowu 1984 Orwella, fantastycznie się złożyło - mając w pamięci obraz wykreowanego tam świata film jeszcze bardziej kopał w genitalia. Cytatami z filmu można sypać na lewo i na prawo jak z rękawa, nie mogę się doczekać wydania Blu Ray.


2. Perfect Sense
Dzieło wywołujące masę emocji, w tym lawinę łez i tonę ciarek. Wzruszający oryginalny i piękny film o miłości z elementami katastroficznego sci-fi. Świetny klimat, aktorstwo (piękna Eva Green i fantastyczny Ewan McGregor!), scenariusz i niesamowita muzyka!


3. The Hobbit: An Unexpected Journey 
Jestem świeżo po seansie i jeszcze do końca nie mam wyrobionej opinii: z określeniem, czy to arcydzieło kina w ogóle (jak Władca Pierścieni) czy czy tylko kina fantasy mam zamiar poczekać do kolejnego seansu (tym razem w 48 klatkach, film widziałem w 24 w IMAX 3D) oraz rozszerzonego wydania na Blu Ray (w przypadku Władcy Pierścieni filmy zyskują mnóstwo na poszerzonej wersji). Tak czy inaczej: epickie, wzruszające i fantastyczne kino fantasy, z masą akcji, różnych magicznych stworzeń, nawiązaniami do Trylogii LotR i wykonaniem na najwyższym poziomie.


4. The Avengers 
Arcydzieło kina rozrywkowego. Najlepszy stworzony do tej pory film o superbohaterach. Genialne połączenie kina akcji sci-fi z komedią. Dobra muzyka, śmieszny do bólu brzucha, epicki, wywołujący ciarki - chcę więcej!


5. The Dark Knight Rises
Fantastyczny finał fantastycznej Trylogii. Dojrzały dramat o superbohaterach, wysoki realizm, mroczny klimat. Muzyka pasuje, chociaż osobno raczej słaba. Świetny scenariusz i potęga zniszczenia na najwyższym poziomie. Nolan jest geniuszem.


6. Intouchables
Fantastyczny dramat. Pod każdym względem na najwyższym poziomie, wywołujący dużo emocji i ze świetnym przesłaniem. 


7. Shame
Hipnotyzujący, ciarogenny, zmuszający do refleksji, zaskakujący, przerażający, smutny, niepokojący, świetny. Genialnie zagrany. Piękne długie sceny i muzyka.


8. The Hunger Games
Ciekawie wykreowany faszystowski świat, świetna realizacja i aktorstwo. Bardzo dobre kino akcji w klimatach "dzikiego" sci-fi. Oczekiwałem innego zakończenia. Niestety za krótki, spore braki w scenariuszu.


I to wszystko :) To był dobry rok, aż cztery dziesiątki (chociaż Perfect Sense miał światową premierę w 2011*) i mnóstwo genialnych produkcji fantasy oraz sci-fi. Oby 2013 rok był przynajmniej tak samo dobry!


*Jeszcze zaznaczę, co dla mnie oznacza "film 2012 roku", otóż najważniejsza jest dla mnie światowa, a nie Polska data premiery. W wielu przypadkach widziałem Blu Ray rip wcześniej niż film pojawił się w Polskich kinach, często jednak ta granica jest płynna i jeśli pojawi się produkcja oznaczona rokiem 2011, to znaczy, że film widziałem w 2012, ale miał on premierę pod koniec poprzedniego roku i Polską premierę w 2012 roku. Ot, dla klaryfikacji, mam nadzieję, że system nie jest zbyt skomplikowany...